Hit rundy z ROWem Rybnik

Wiosna przy Knosały już dawno nie wywoływała wśród radzionkowskiej braci tak wielu pozytywnych emocji. Po wielu sezonach stagnacji, których jedyną atrakcją były lokalne derby z Szombierkami Bytom czy też potyczki z dogorywającą Szczakowianką w końcu w naszej lidze powiało świeżością.
Od początku rundy w kuluarach rozmowy skupiały się głównie wokół zbliżającego się hitu wiosny, jakim bez wątpienia był mecz z ROW-em Rybnik. Jak za starych dobrych czasów na mieście pojawiły się liczne transparenty i plakaty, które przyozdobiły kluczowe arterie i najbardziej oblegane zakątki naszych żółto-czarnych rewirów.



To co dla jednych jest świętem, dla innych niechcianym problemem.
Na niespełna tydzień przed sobotnim spotkaniem okoliczni stróże prawa przy wsparciu jajogłowych z komendy wojewódzkiej zorientowali się, że obiekt przy Knosały nie jest gotowy na przyjęcie zorganizowanej i licznej grupy gości.
W efekcie wypracowali kilka bardzo logicznych rozwiązań tj. zorganizowanie meczu bez udziału publiczności, przeniesienie rozgrywek na inny obiekt lub zamknięcie sektora gości.
Do swoich racji usilnie przekonywali włodarzy miasta i zarząd naszego klubu.
Po wielu perturbacjach udało się wypracować kompromis.
Mecz się odbędzie, ale … z ograniczeniem pojemności wyłącznie do miejsc siedzących.
Wiedząc, że spotkanie z trybun obejrzy niespełna 550 osób sprawnie zostaje uruchomiona przedsprzedaż biletów.
W ramach kibicowskiej solidarności przekazujemy już wcześniej obiecane wejściówki dla fanatyków z Rybnika.
Pozostałe bilety rozchodzą się jak świeże bułeczki i wszyscy wiedzą, że tego dnia będziemy mieli komplet na trybunach.
Dzień meczowy.
Z odpowiednim wyprzedzeniem meldujemy się na naszym obiekcie przygotowując się do zaplanowanych choreografii przez artystów z South Inferno. Dostarczenie wszystkich niezbędnych elementów wymagało odrobiny gimnastyki, ale ostatecznie cały asortyment znajduje się u celu.
Godzinę przed meczem docierają goście, którzy zawitali do Radzionkowa dwoma autokarami i furami.
Przyjezdni na wejściu uporali się bez przeszkód z zagubioną ochroną i sprawnie zasiedli w wyznaczonym miejscu na naszych sektorach.
Tuż przed pierwszym gwizdkiem trybuna szczelnie się wypełnia i w efekcie nasz młyn liczy tego dnia ok. 150 głów.
Od pierwszych minut w asyście bębna prowadzimy nieustający doping i szykujemy się do pierwszej oprawy.
Na płocie ląduje transparent „Ruch Radzionków – ekipa ziomków”, któremu towarzyszą race i żółto-czarne flagi.
W drugiej połowie przy pomocy naszej wysłużonej sektorówki odpalamy liczne świece, stroboskopy czy ognie wrocławskie oraz testujemy nowe wyrzutnie. Goście również z estetyczną oprawą i dużą ilością pirotechniki.
Całość sprawia, że w zasadzie przez większość spotkania na trybunach „iskrzyło”, a smutni panowie nie nadążali wymieniać kart pamięci w swoich video rejestratorach.
Kibolskie święto przy Knosały zadowoliło nawet najbardziej wymagających koneserów.
Wisienką na torcie jest gra piłkarzy, którzy stanęli na wysokości zadania wygrywając pewnie 3:1.
Hit wiosny kończymy przy akompaniamencie naszej ulubionej melodii „ A po meczu znowu będzie bal …”.
Przedwczesne świętowanie niestety próbują nam zepsuć Ci co zawsze zatrzymując jednego z naszych ultrasów, któremu postawiono zarzuty.
Do sprawy w ramach dowodu zatrzymano również sektorówkę.

A my swoje…!








Dodane: 2025-04-08
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04