Pierwszy wyjazd w sezonie 07/08 (relacja)
Na pierwszy wyjazdowy mecz w sezonie 2007/2008 przypadło nam się wybrać do Babienic na tamtejszy Orzeł. Niestety nadal czuć okres wakacyjny w naszych szeregach i wyjazd był nie organizowany, jednak kilkudziesięciu kibiców postanowiło wybrać się na własną rękę w tym 16 osób pociągiem... Odjazd pociągu był zaplanowany na 14.30 i zbiórkę zaplanowaliśmy parę minut wcześniej. Droga mija spokojnie w wesołej atmosferze. Konduktor był bardzo upierdliwy i cały czas domagał się od nas biletów, lecz po kilku minutach odpuszcza i jedziemy za darmo. Gdy dotarliśmy na miejsce, okazało się, że przed nami dwie godziny drogi, jednak były to dwie wesoło spędzone godziny. Już na najbliższym zakręcie w oczy rzuciło się wiejskie wesele i kilka osób postanawia złożyć życzenia młodej parze, a w zamian otrzymujemy jak na tradycje przystało, alkohol, który nam towarzyszył przez resztę drogi. Po kilku km. Wieś się skończyła, a zaczęły się pola, pola i jeszcze raz pola, gdzie końca nie było widać. By troszkę nadrobić z czasem postanawiamy „ pożyczyć „ traktor stojący przy ścieżce, jednak po chwili wyskoczył właściciel ze … strzelbą i trzeba była zrezygnować :-) Idąc dalej, z wódką w ręku na horyzoncie wyłania się pierwsza cywilizacja. Domy i ulice, czyli prawie dotarliśmy do celu. Kilku przechodniów zatrzymanych w sprawie informacji jak dotrzeć na ten stadion i po dwóch godzinach jesteśmy na miejscu. Na mecz wchodzimy również za darmo, gdyż bilet był po 6 zł, czyli co najmniej o 3 zł za dużo jak na IV ligę i takie warunki jakie były w Babienicach. Oprócz naszej grupy postanowiło się wybrać jeszcze kilku kibiców samochodami oraz cztery osoby przyjechały na rowerach ( dla chcącego nic trudnego ) i razem jest nas 35. Doping średni, lecz w drugiej połowie uległ poprawie. Gospodarzy około 400 bez zorganizowanej grupy kibiców, jednak od czasu do czasu ktoś tam coś zaśpiewał. Pod koniec drugiej połowy trybuny się ożywiły po tym, jak nasi kibice przebywający na trybunie gospodarzy dali się w słowną polemiką z miejscowymi, a po chwili wszystko zamieniło się w małą awanturę. Widząc co się dzieje na przeciwnej trybunie, część osób postanawia opuścić nasz sektor i pobiec pomóc kolegom po szalu. Jednak już do niczego konkretnego nie dochodzi, gdyż zareagowała szybko policja, ochrona i nawet straż. Niestety cztery osoby wylądowały w radiowozie i meczu już nie zobaczyły. Nasi kopacze kolejny mecz bez wygranej ! Tym razem tylko 1:1 z beniaminkiem i wygląda na to, że zamiast walczyć o pierwsze miejsce, będziemy oglądać naszą drużynę w środkowej części tabeli. Droga powrotna mija spokojnie, już w obstawie policji i o 22.00 jesteśmy w Radzionkowie .
Dodane: 2007-08-20