Kapitalny mecz nagrodą dla najwierniejszych.

W pierwszym zorganizowanym wyjeździe tego sezonu (zamknięty sektor w Myszkowie), w atmosferze kończących się powoli wakacji przyszło nam zagrać w Ornontowicach z miejscowym Gwarkiem. Smaczek tym większy, że ... przez pandemiozę trudno sobie przypomnieć nasz ostatni ligowy wyjazd z prawdziwego zdarzenia, a nasza drużyna wystartowała w tych rozgrywkach wyjątkowo solidnie, odprawiając z kwitkiem trzech pierwszych rywali. Mimo rywala wątpliwej klasy kibicowskiej jasnym było, że fanatycy Ruchu Radzionków w Ornontowicach pojawić się muszą!



Tak też w sobotę się stało, ale zacznijmy od początku.
Zapisy rozpoczęliśmy na kilka dni przed spotkaniem.
Początkowo szły one dość opornie, ze względu na kibiców przebywających na urlopach w różnych zakątkach globusa, jednak od derbowego meczu z Szombierkami Bytom systematycznie zbliżaliśmy się do uzbierania autokaru.
W sobotę natomiast gromadzić zaczęła się cała cidrowska wesoła kompania!



Ktoś ogarnął pociąg z lubelskiego, ktoś skrócił urlop w Chorwacji, by rzutem na taśmę zdążyć, typ z podkarpacia dojechał na drugą połowę, bo na trasie "pękła mu gumka" i zmuszony był zmieniać koło, pojawiły się dawno niewidziane twarze z wyspiarkiej emigracji, a jeden z fanatyków zabrał ze sobą swoją małżonkę i malutkiego syna, by krzewić w nim od pierwszych dni miłość do jedynie słusznych, żółto-czarnych barw.
Jako zorganizowana grupa na stadion dojeżdżamy na chwilę przed meczem, bo psy wiozą nas nie wiedzieć czemu przez pół Śląska, prowadząc nas m.in przez ulicę Roosevelta w Zabrzu, w dniu ich meczu z Piastem.
Wejście na stadion bezproblemowe, 44 osoby z jedną flagą.
Sektor gości jaki jest w Ornontowicach każdy widzi - pozwólcie, że tego elementu pozwolę sobie nie skomentować.
Na plus zasługuje fakt, że gospodarz zadbał o zimne piwko dla przyjezdnych fanatyków piłki na najwyższym poziomie oraz całkiem niezłą pizzę - Miły akcent.
Rozpoczyna się spotkanie i ruszamy z akceptowalnym jak na liczbę dopingiem. "Jesteśmy zawsze tam ..." odbija się echem od urzędu gminy sąsiadującego z kameralnym obiektem Gwarka.


Scenariusz samego meczu to jednak historia rodem z filmów Tarantino.
Prowadzimy, remis, przegrywamy. W końcu wychodzimy na 2-2 w 81 minucie.
Widać ambicję w obu zespołach, jednak to Radzionków wydaje się być drużyną lepszą.
To co jednak wydarzyło się w samej końcówce spotkania pozostanie w naszych głowach na długi czas. Za to kochamy piłkę nożną i nasz klub.
W 83 minucie wychodzimy na prowadzenie. Euforia podchmielonej gawiedzi w sektorze gości, która ... nie trwa jednak długo.
Już 3 minuty później miejscowy Lewandowski (przynajmniej z nazwiska podobny do reprezentanta Polski) wyrównuje.
Nie dajemy za wygraną. Zdzieramy gardła, bo tak zawodnicy jak i my wierzymy w finalne zwycięstwo.
Doliczony czas gry, najsprytniejszy w polu karnym rywali okazuje się Rafał Otwinowski i wychodzimy na prowadzenie.


Pierwsi szaleńcy wbiegają na murawę, ktoś wskoczył na płot i rozciął rękę tak, że kończy na szyciu w szpitalu, szaleńcza wręcz radość, sędzia kończy mecz. Takiego kurwa spotkania nie pamiętam z ostatnich kilku sezonów. Takiej zawziętości z której słynęliśmy. Euforyczna radość w sektorze, mimo, iż był to mecz "jeden z wielu".
Po takich meczach poznaje się zwycięskie drużyny i oby był to dobry prognostyk na resztę sezonu, która przed nami.
Dziękujemy zawodnikom za ambicję, wytrwałość i wspaniałą walkę. Wracamy do Radzionkowa w końcu w świetnych nastrojach, pijąc polską wódeczkę i wymieniając z przyjaciółmi poglądy na kibicowskie, polityczne i zupełnie luźne tematy.
Teraz nasza w tym głowa, by w kolejnych spotkaniach nasi piłkarze mogli liczyć na nasze równorzędne, albo nawet lepsze wsparcie.
Tak aby seria zwycięstw z początku sezonu trwała jak najdłużej, a radzionkowski 12sty zawodnik trzymał odpowiednią formę!

P.


Dodane: 2021-08-30
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04