Początki, czyli lata 1989-1992 C.D.

To co po tym meczu opanowało Radzionków, Stroszek, Sójcze, Vitor, Rojcę i Suchą Górę trudno opisać słowami, niech więc najlepszym komentarzem do tego będzie fakt, iż już w 2 godziny po zakończeniu meczu w wszystkich monopolowych sklepach w okolicy zabrakło wódki, a nieliczne wtedy knajpy zostały opanowane przez tłumy szczęśliwych kibiców, zaś toasty miały tylko jeden temat: Za Cidry i za II ligę.
Klimat tego dnia najlepiej oddaje tytuł na głównej stronie nieistniejącego już Sportu Śląskiego: "W Radzionkowie jak na Ullevii", bo był to czas rozgrywania Mistrzostw Europy w Szwecji ...

Awans wydawał się pewny, bo do tego ostatniego wystarczał tylko remis, który radzionkowscy piłkarze mieli wywalczyć 3 dni pózniej na stadionie Rymera Niedobczyce.
Każdy szanujący się kibic i piknik z Ciderlandu na tym meczu oczywiście musiał być obecny, więc nie powinna dziwić frekwencja tego sobotniego popołudnia w Niedobczycach.
Według różnych szacunków na Rymerze stawiło się od 1 do 2 tysięcy kibiców Radzionkowa.
Podroż odbywano w różny sposób, samych autokarów jechało około 8-10, prywatnymi samochodami, pociągiem, pekaesem, czyli klasyczna inwazja na Niedobczyce.
Kibice Cidrów wieźli z sobą niezliczone ilości napojów wyskokowych, wszak miał to być nasz wielki dzień, powrót do II ligi po równych 40 latach karencji w III i IV lidze.
Miejscowi kibice w zdecydowanej wiekszości zasiedli w ...klatce dla gości.
Na płocie zawisły znów flagi Ruchu, Polonii i Górnika, a młynem i jak się okaże już niedługo nie tylko tym byli tego dnia wszyscy kibice Radzionkowa.
Niestety mecz od samego początku nie układał się po naszej myśli. Cidry miały duży kłopot z sforsowaniem niedobczyckiej obrony, lecz przede wszystkim przeciwko nam byli sędziowie co jak się później okazało, byli przekupieni przez działaczy z Tychów.
Pierwsza połowa to dobry doping wszystkich naszych fanów, chociaż pierwsze oznaki zdenerwowania już zdążyły się wkraść w nasze tłumne szeregi. Druga połowa to nieuznanie bramki dla Ruchu i pierwszy tłumny wjazd na murawę.
Sędzia na chwilę przerywa mecz, zaś my wracamy na trybuny.
Informacje, wtedy oczywiście uzyskiwane dzięki przenośnym radyjkom były niezbyt pomyślne, bo Tychy wygrywały już 3 albo 4-1 z Odrą Opole. Jednak dalej to my byliśmy w II lidze, niestety przychodzi 70 minuta i bramka strzelona z 2 metrowego spalonego dla Rymera.
Sędzia oczywiście ją uznaje co powoduje prawdziwą burze na prawie całym stadionie. Kibice z Niedobczyc widząc co się dzieje nawet nie cieszyli się z bramki dla swoich.
Wbijamy się na boisko, a ci którzy pozostają na trybunach rzucają czym popadnie w sędziów, porządkowych i Bóg wie jeszcze kogo.
Mecz znowu zostaje przerwany i panowie w czarnych uniformach za żadne skarby nie chcą go dalej kontynuować.
Po pewnym czasie jednak toczy się dalej, ale już do samego końca na trybunach jak i na murawie nie będzie już spokojnie. Cidry atakują jak szalone, sędzia nie daje nam ewidentnego karnego, a na murawę co jakiś czas wpadają rozwścieczeni i pijani kibice Ruchu.
Jednak to wszystko nic z porównaniem do tego co stało się po końcowym gwizdku.
Sędziowie w popłochu uciekają do budynku klubowego, nasi kibice tłumnie wpadają na boisko i ścigają tych ostatnich, z trybun leci już lawina butelek.
W nową tablicę świetlną zostają wbite znalezione gdzieś grabie i siekiera.
Budynek klubowy zostaje oblężony przez naszych, lecą wszystkie szyby w nim, flaga klubowa Rymeru zostaje ściągnięta z masztu i przez kogoś potargana.
Z samochodu sędziego zrobiono sobie trampolinę. Jako ciekawostkę mozna uznać fakt, iż na meczu był raptem kilku policjantów i jeden radiowóz, wszak kibice Cidrów mieli taka dobrą opinię, a sam mecz i jego zakończenie miały byc jednym wielkim festynem radości.
Policjanci widząc co się święci zmyli się szybciutko z stadionu i wrócili dopiero z posiłkami, aby dosłownie ratować sędziów od linczu.
To uspokaja troszeczkę kibiców Radzionkowa, bo na walkę z glinami jesteśmy za słabi.
Powrót do Radzionkowa był bardzo smutny, ale to jeszcze nie koniec.
Pod blokiem ówczesnego prezesa Bujnowicza zbiera się grupa wściekłych fanów żądając jego głowy, lecą szyby w jego oknach, a jego samego ktoś zapalczywy chce powiesić na antenie satelitarnej.
Sport Śląski opisał ten mecz i zatytuował go równie charakterystycznym tytułem który całkowicie odbiegał od tego co pisał jeszcze kilka dni wcześniej: "Radzionkowska dzicz zdemolowała Niedobczyce". Tytuł mówi sam za siebie.
Sezon wielkich nadziei i jeszcze większych rozczarowań zakończył się a wraz z nim pierwszy okres w historii radzionkowskich fanatyków.
Dodane: 2014-01-16
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04