W młynie dominowały barwy - mecz z Gwarkiem okiem kibica

Historia ponownie zatacza koło i kolejny raz naszym przeciwnikiem był Gwarek Tarnowskie Góry.
Dwa lata temu to my wygraliśmy ligę, jednak w barażach przegraliśmy, a rok temu w tej samej sytuacji znalazła się drużyna Gwarka, która była wyżej od nas, lecz w barażu odpadła i znowu spotykamy się razem.
Sytuacja chora, ponieważ razem z Gwarkiem powinniśmy rywalizować teraz ale w III lidze i po awansie z pierwszego miejsca, a tak zespół wygrywa cały sezon i jeszcze musi grać jakieś baraże. Czy leśne dziadki z ŚZPN zmienią wreszcie te zasady?

Podobnie jak poprzednie spotkania z Gwarkiem tak i teraz mecz ściągnął sporą widownię na trybunę, bo w IV lidze około 600 osób to całkiem przyzwoita liczba.
Kolejny raz zabrakło zorganizowanych kibiców z Tarnowskich Gór ale do tego widoku już się przyzwyczailiśmy, bo widocznie takich kibiców Gwarek nie posiada, więc pusty sektor gości zaskoczeniem dla nas nie był.
W naszym młynie ilość kibiców zdecydowanie większa niż na poprzednim, również ciekawym spotkaniu z Szombierkami Bytom.
Ultrasi z South Inferno od dłuższego czasu zbierali pieniądze na oprawę spotkania i chyba nikogo nie zawiedli, bo w młynie dominowały barwy żółto-czarne i w przeciągu miesiąca był to drugi mecz z oprawą.
W pierwszej połowie zaprezentowano żółto-czarne folie oraz nowe machajki, również w barwach.
Natomiast w drugiej połowie najpierw na młyn wjechała szyta sektorówka w pasy, a następnie odpalono race co dało fajny efekt końcowy.
Na płocie pojawiły się nasze największe flagi : Ciderland, Ruch Radzionków, Brygada RR oraz jedna mniejsza fan clubu z Orzecha.
Przez jakiś czas FC Orzech miał przerwę w kibicowaniu i flaga była nie widoczna na naszych meczach, jednak od jakiegoś czasu wiara w Orzechu odżyła i flagę ponownie można zobaczyć przy Narutowicza.
W przeciągu całego spotkania często pozdrawiamy naszego „ulubieńca” grającego w Gwarku – mowa tu oczywiście o Jarce, który kiedyś całował nasz herb na koszulce, a później uciekł jak szczur w kanale rozgadując przy okazji na lewo i prawo jak to źle było w Ruchu Radzionków, bo na obiad musiał jeść czipsy.
Mecz zakończy się remisem 1:1, który nam nie pomógł w tym, aby zbliżyć się do pierwszego miejsca, ponieważ zajmujemy dopiero szóstą pozycję w ligowej tabeli.






Dodane: 2016-09-12
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04