Najliczniejszy wyjazd w tej rundzie
Jedziemy ograć lidera – z takim nastawieniem wyruszyliśmy przed południem do Zawiercia na mecz z Wartą.Do tej pory przyzwyczajeni byliśmy do tego, że to my byliśmy liderami, jednak w tym sezonie piłkarze grają coraz słabiej i żeby zbliżyć się do lidera z Zawiercia to ten mecz musieli wygrać.
Niestety hasło „Jedziemy ograć lidera” sprawdziło się tak jak obietnice polityków.
Nie tylko sytuacja w tabeli i mecz z liderem wzbudził większe zainteresowanie wśród naszych kibiców.
Większość z naszych kibiców nie była jeszcze w Zawierciu, a lokalni kibice również prowadzą doping i mają zorganizowany ruch kibicowski.
Niestety na tym meczu oprócz tradycyjnych lokalnych napinaczy do których już jesteśmy przyzwyczajeni w naszej lidze, to żadnych innych, dopingujących kibiców nie stwierdzono.
Droga do Zawiercia minęła sprawnie nie licząc tego, że nie wiedzieliśmy gdzie jest stadion i trochę pojeździliśmy po okolicy.
Pod stadionem czekała na nas już armia kasków i przygotowani byli jak by co najmniej miała przyjechać ekipa z wyższej ligi.
Wejście na stadion o dziwo przebiegło sprawnie i ochrona większej uwagi nie zwracała na listę wyjazdową i nawet osoby, które dopisały się w dniu meczu nie miały problemy z wejściem na stadion.
Ostatecznie w sektorze gości pojawiło się równe 70 kibiców Ruchu, a przed nami na płocie pojawiła się duża flaga Ruch Radzionków oraz mniejsza osiedlowa „Vitor – Sójcze”.
Z liczby jesteśmy zadowoleni, bo w tym sezonie był to nasz najliczniejszy wyjazd.
Sektor gości dosyć klimatyczny – duży i stromy, a że stopnie nie były za równe to osoba po alkoholu mogła by mieć problemy z utrzymaniem równowagi.
Od samego początku prowadziliśmy dobry doping, jednak po straconych bramkach wiara już nie wytrzymała i poleciały okrzyki w stronę trenera, którego najchętniej byśmy już zwolnili w Zawierciu.
Fajnie również prezentował się nasz sektor pod względem barw, bo na tym wyjeździe Ultrasi prosili, aby każdy miał ze sobą szalik i większość się do tej prośby dostosowała.
Niestety piłkarze nie pokazali się z dobrej strony i mimo tych wszystkich zapowiedzi to kolejny mecz przegrywamy i chyba można zapomnieć o walce o awans.
Jedynym ratunkiem dla tej drużyny będzie nowy trener, który poukłada skład i może jeszcze zagrozi czołówce.
Po meczu nie dziękujemy piłkarzom, bo nie było za co i od razu udajemy się w drogę powrotną.
W okolicach stadionu ujawnili się jeszcze wcześniej wspomniani napinacze, a że akurat autokar musiał się zatrzymać, bo wskoczyło czerwone światło to część kibiców to wykorzystała i wybiegła z autokaru, jednak kaski zareagowały jeszcze szybciej i trzeba było wracać do autokaru.
Ogólnie bardzo fajny wyjazd z klimatem - szacunek dla wszystkich obecnych w Zawierciu!

Dodane: 2016-10-18