Pożegnaliśmy stadion po swojemu - relacja

Rok temu w mediach pojawiła się informacja, że nasz stadion został sprzedany przez komornika w prywatne ręce. Oczywiście nikt w to nie wierzył, chociaż każdy miał świadomość tego, że takie licytacje się odbywają co jakiś czas, ale chętnych na zakupienie terenu nie było. Niestety informacja okazała się prawdziwa i cały Ruch Radzionków niepewnie zaczął spoglądać w przyszłość.
Dla osób pytających dlaczego nasz obiekt został sprzedany, w skrócie możemy opisać tyle, że za czasów naszej gry w ekstraklasie, były już zarząd, po upadku kopalni narobił tyle długów, że stadion został przejęty przez komornika.



Z początku suma za ten teren była ogromna i nikt się nie zgłaszał, chociaż nie raz było blisko. Ostatnia licytacja stadionu to już tylko 800 tys. zł i od razu teren trafił w prywatne ręce!
Według podpisanego porozumienia mieliśmy jeszcze rok czasu na korzystanie z naszego stadionu i niestety ten rok minął bardzo szybko.
Data 2 czerwca zapisze się na stałe w historię Ruchu Radzionków, bo w tym dniu kibice oficjalnie pożegnali naszą Świątynią przy okazji meczu ze Spartą Lubliniec.
Trudno w to wszystko uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się w naszym kraju. Przecież na tym stadionie grają dzieci, wychowuje się młodzież, ludzie spędzają soboty w rodzinnym gronie i kibice wspierają Ruch Radzionków. Dla pieniędzy niestety wszystko można sprzedać, nawet takie miejsca jak nasz stadion.
Co gorsze – za trzy tygodnie będziemy bez własnego domu, bo Radzionkowie stadionu nie ma i raczej nie będzie, a burmistrz kłamca nadal wmawia ludziom głupoty w wywiadach o „Orliku”, który powstaje dla młodych zawodników. Co z tego, że dzieci będą miały gdzie grać jak nie będzie pierwszej drużyny?
Wracając już do samego meczu i pożegnania to robiliśmy wszystko, aby ściągnąć jak najwięcej kibiców na ten wyjątkowy mecz.
Byliśmy tutaj świadkami wysokiej wygranej na inaugurację w ekstraklasie z Widzewem Łódź 5:0, widzieliśmy na naszym stadionie znienawidzoną w całej Polsce Legie Warszawa czy Lecha Poznań, który wyjechał z „czwórką” do domu.
Tak naprawdę nasz klub nigdy nie osiągnął większych sukcesów, jednak radzionkowscy kibice potrafili się cieszyć nawet z tych najmniejszych osiągnięć jak awans do ekstraklasy i dlatego od zawsze panuje tu taka rodzinna atmosfera na trybunach i w klubie.
Teraz nadeszła chwila smutna dla Ruchu Radzionków, chwila w której każdy kibic wracał wspomnieniami właśnie do tych spotkań z przed kilkunastu lat.
Wchodząc 2 czerwca na stadion każdy miał to wszystko przed oczami.
Marzyły nam się wypełnione trybuny na pożegnalnym meczu, tak wypełnione jak podczas spotkań ekstraklasowych, gdy zasiadało po 7-11 tyś. Widzów, ale pojawili się Ci najwierniejsi, którzy ten klub mają w sercu i są z nim na dobre i na złe, czyli do dzisiaj.
Podczas meczu z Lublińcem miało miejsce jeszcze jedno wydarzenie – korzystny wynik pozwalał nam na udział w barażach o grę o III ligę. Ciśnienie na ten mecz było ogromne i dzięki dobrej reklamie kibiców, nasz młyn prezentował się najlepiej w tym sezonie.
Było też wiadome, że podczas meczu zostanie zaprezentowana specjalna oprawa przygotowana przez kibiców.
Od trzech tygodni były zbieranie środki pieniężne na sporą ilość pirotechniki i ponownie wszyscy stanęli na wysokości zadania, bo dzięki zebranej kwocie ultrasi z South Inferno zrealizowali swój plan.
Około 30 minuty meczu fanatycy z młyna zaczęli się rozchodzić po całym stadionie.
Nawet na zamkniętych trybunach i słynnej „tramwajowej” ustawili się kibice Ruchu.
Gdy sędzia zakończył pierwszą połowę, stadion zapłonął jak Maracana w Belgradzie.
Na około stadionu zostało odpalonych 80 rac i 40 żółtych świec dymnych.
Był to niesamowity widok – reszta stadionu oklaskiwała tą prezentację mając łzy w oczach. Wszyscy tą „chwilę” zapamiętają do końca życia i o to też nam chodziło, aby godnie pożegnać ten stary, ale klimatyczny stadion.
Druga połowa to już „petarda” w naszym młynie. Dobra liczba na sektorze została wykorzystana i doping był bardzo głośny. Zresztą każdy wiedział po co przyszedł na mecz ze Spartą.
Oprócz pokazu pirotechnicznego w drugiej połowie do dopingu zostały wykorzystane flagi na kiju w żółto-czarne pasy.
Na płocie zostało wywieszonych pięć flag w tym warto zwrócić uwagę na płótno „Cidry Fans”, bo jest to obecnie nasza najstarsza flaga z dwudziestoletnim stażem. Na meczu ze Spartą Lubliniec można było też zauważyć sporo postronnych kibiców.
Gościnnie pojawili się między innymi kibice Dynama Dresden oraz ŁKSu Łódź.
Na boisku miał to być łatwy i przyjemny mecz, bo graliśmy z drużyną, która dawno pogodziła się ze spadkiem do niższej ligi.
Niestety rzeczywistość była inna. Nasz zespół tylko zremisował 1:1 i po końcowym gwizdku nie byliśmy jeszcze pewni pierwszego miejsca.
Wszystko zależało od tego jak zagrają Szombierki Bytom i przy przybijaniu piątek z piłkarzami spiker podał informację, że Szombierki też zremisowały. Wtedy wybuchła radość na trybunach, bo to Ruch Radzionków zagra w barażach o III ligę!
Jeszcze długo po meczu kibice nie opuszczali trybun, a piłkarze przed naszym sektorem dołączyli się do wspólnych śpiewów.
W tym czasie na młynie kibice zrobili sobie pamiątkowe, wspólne zdjęcie.
W pierwszym rzędzie rozciągnięta została duża flaga Ruch Radzionków, a na sektorze ponownie zostały odpalone race i świece dymne.
Do tego zdjęcia również został zaproszony nasz kapitan i wychowanek Marcin Trzcionka oraz Piotr Rocki, który oficjalnie na tym meczu zakończył piłkarską karierę – Rocky dziękujemy za wszystko!

Był to wielki dzień dla Ruchu Radzionków, który zapiszę się na stałe w pamięci kibiców i historii klubu.
Godnie pożegnaliśmy się z naszym stadionem, a kibice stworzyli i zobaczyli oprawę pirotechniczną, jakiej jeszcze na tym stadionie nie było.
Z jednej strony radość, bo wywalczyliśmy baraże, a z drugiej smutek, bo za miesiąc tego miejsca już nie będzie i pozostaną tylko wspomnienia.
Co przyniesie przyszłość? Tego też nikt nie wie. Czy awansujemy do III ligi czy też nie, to wciąż nie zagramy u siebie, nie zagramy w swoim mieście – będziemy po prostu bezdomni. Można śmiało napisać, że żaden klub w Polsce nie ma tak wielkich problemów jak Ruch Radzionków, a gdy kluby w Polsce mają problemy to wtedy miasto pomaga i dba o swoją piłkarską wizytówkę. U nas niestety nie możemy liczyć na władze. Burmistrz robi wszystko by Ruch Radzionków na zawsze zniknął z piłkarskiej mapy, jednak ten klub to jedna wielka rodzina i nigdy się nie poddamy !





Dodane: 2018-06-07
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04