Kawałek po kawałku

Dla jednych widok koparek i burzonych trybun to nowy rozdział w historii, bo wtedy albo modernizowany jest stadion albo jest budowany od podstaw. U nas niestety widok koparek oznacza tylko jedno – koniec stadionu przy Narutowicza 11.
Dwa tygodnie temu na tym stadionie było tysiąc kibiców, którzy z dumą wspierali Ruch Radzionków w pojedynku barażowym. 20 lat temu około 10-11 tyś. kibiców widziało na własne oczy ekstraklasę i piłkarskie gwiazdy Wisły Kraków czy Legii Warszawa. Wtedy sen i marzenia stały się rzeczywistością. Teraz, po 20 latach wszystko wraca i to najgorszy koszmar staje się rzeczywistością.



Stadion znika kawałek po kawałku. Przykre jest to, że w obecnym świecie najważniejsze są pieniądze czy interesy.
Nikt nie patrzy na historię klubu i tego stadionu. Mało kogo obchodzi to, że co weekend ludzie w tym miejscu spędzali najważniejsze dwie godziny tygodnia.
Wszyscy zapomnieli o dzieciakach grających w piłkę przy Narutowicza 11. Zapomnieli o pokoleniach, które wychowały się na tych trybunach. Tylko pieniądze, pieniądze i pieniądze.
Trudno w to wszystko uwierzyć, że za parę dni przejeżdżając obok pozostaną nam tylko wspomnienia, a nie widok zarośniętego i zniszczonego stadionu.
Mimo, że nasz obiekt miał swoje lata to był jednym z bardziej klimatycznych stadionów w Polsce. Nie było kompletnego zadaszenia, oświetlenia i pięknych trybun. Nie było nowoczesnego budynku ze szkła i podświetlanych neonów. Ale było to „coś”, co przyciągało najwierniejszych kibiców Ruchu Radzionków.
Nasza przyszłość znowu będzie wymagać poświęcenia i charakteru – zresztą kiedy było łatwo w tym klubie? Chyba nigdy. Dlatego nie jest łatwo kibicować Ruchu Radzionków. Dobrze wiecie ile już słabych jednostek odpadło.
Na szczęście jest ta grupa ludzi, którzy dla tego klubu zrobią wszystko i to dzięki takim kibicom Ruch Radzionków istnieje i nigdy nie zginie.
Na najbliższe pół roku przenosimy się znowu poza miasto. Mecze będziemy rozgrywać na boisku Sokoła Orzech. Jedynie z tego faktu zadowoleni mogą być nasi kibice z Orzecha, których jest tam sporo. Później wracamy (podobno) do Radzionkowa, gdzie zostanie otwarty „Orlik” dla dzieci z UKSu.
Mamy tam być tylko jako goście, więc wychodzi na to, że będziemy u siebie w mieście, ale nadal nie w miejscu dla nas. A gdzie miejsce dla nas? Gdzie ten obiecany, kameralny stadion?
Znowu robimy krok do przodu i znowu usłyszą o Radzionkowie w całej Polsce.
Miejmy nadzieję, że usłyszą póki co o naszych problemach i o tym jak traktuje się nasz klub w mieście. Bądźmy dobrą reklamą samą dla siebie. A tym ludziom pod krawatami zróbmy dobrą „anty reklamę”.  Tylko na to zasłużyli.  
Ruch Radzionków na całe życie …








Dodane: 2018-07-04
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04