III liga runda wiosenna - podsumowanie

Tak zwariowanej rundy dawno w Ruchu Radzionków nie było i niestety sezon 2018/2019 nie zakończył się dla nas happy endem. Po rundzie jesiennej mało kto by pomyślał, że zaliczymy spadek, bo przecież na boisku w Orzechu radziliśmy sobie dobrze i na wyjazdach też nie było najgorzej. Drużyna uplasowała się w okolicach środka tabeli i kwestia utrzymania to było zwycięstwo w paru meczach … no właśnie ale Ruch nie wygrał nawet tych paru.
Zaczęliśmy dobrze, bo od zwycięstwa na otwarcie nowego boiska, później przywiezione punkty z trudnego terenu z Pawłowic Śląskich i to by było na tyle.



Kolejne tygodnie, kolejne miesiące to same porażki remisy i tak aż do ostatniej kolejki.
Wielu kibiców winę widziało w zarządzie klubu, który nawet nie wzmocnił składu po zimie.
Jeszcze czołowi zawodnicy mieli kontuzję, a klub myślał, że trampkarzami się utrzymamy, ale obudziliśmy się ostatecznie w … IV lidze, czyli czeka nas powrót na stare śmieci.

Pod względem kibicowskim runda ta była udana tak samo jak jesienna.
Na wiosnę raczej skupiliśmy się na meczach domowych, ale udało też się zaliczyć prawie wszystkie wyjazdy, a jedyne zero wpadło nam w środku tygodnia w Polkowicach.
Mocnym impulsem dla kibiców było otwarcie nowego boiska w Radzionkowie i każdy czekał na moment, aż piłkarze wybiegną na boisko w końcu w swoim mieście, jednak za nim mogliśmy zagrać mecz otwarcia to byliśmy obecni jeszcze na dwóch wyjazdach.
Najpierw 40 kibiców pojechało za Ruchem do Legnicy na mecz z rezerwami Miedzi, a następnie aż 60 kibiców dotarło do Kluczborka, gdzie mimo porażki trwała dobra zabawa w sektorze.
Nawet miejscowi kibice podkreślili, że dawno nikt tak nie dopingował z przyjezdnych.
Trochę problemów było z miejscową psiarnią.
W czasie spotkania odpalono spontanicznie „aż” jeden stroboskop, który był wielkim problem dla smutnych panów i po meczu zawinęli jednego z naszych kibiców.
Nasza decyzja była jedna – albo wracamy w komplecie, albo zostajemy … wróciliśmy wszyscy.


W dalszej części rundy nadszedł ten oczekiwany moment, czyli otwarcie Orlika.
Jak się okazało nawet taki obiekt przerósł władzę miasta i mecz otwarcia miał być w innym terminie i z innym rywalem, jednak ostatecznie trzeba to było przesunąć.
Po 44 latach wróciliśmy do swojego miasta i w dodatku na inaugurację zagraliśmy hit ze Stilonem Gorzów.
Nowe boisko bardziej przypomina Orlik, bo pomieści tylko 500 widzów, jednak z racji tego, że u nas nie są zgłaszane imprezy masowe to może wejść 999 widzów i tylu też kibiców pojawiło się na pierwszym meczu w Radzionkowie od 44 lat.
Co ciekawe chętnych było zdecydowanie więcej, ale kasy zostały już zamknięte na 30 minut przed pierwszym gwizdkiem przez brak biletów.
Sektor gości również dostosowany do reszty obiektu, czyli tylko 50 gości może w nim zasiąść, a Stilon wraz z Chrobrym Głogów pojawił się w około 70 i postanowili mecz oglądać za płotu, gdzie widok niczym się nie różni od tego z sektora gości.
Po gwizdku sędziego pierwszym podaniem rozpoczął mecz nie kto inny jak legenda i Król Radzionkowa – Marian „Ecik” Janoszka. Cała trybuna skandowała jego nazwisko jak za czasów ekstraklasy.
Po tym podaniu „Ecika” wszyscy skupili się już na dopingu i tym co działo się w młynie.
Wywieszono również pięć nieprzypadkowych flag.
Pierwszy raz pojawiła się flaga śp.Jasiu, płótno ku pamięci naszego wiernego kibica, który kilka tygodni wcześniej odszedł do sektora niebo.
Druga flaga również z wizerunkiem naszego fanatyka śp.Starszego – jak by żył to byłby w tym dniu z nami.
Była też wizytówka osiedla „Zawadzkie”, gdzie właśnie powstało boisko i ku zaskoczeniu pojawiło się płótno z nazwami ulic „Knosały&Sadowa” z osiedla Zawadzkie.
Była również flaga „Cidry” z historią naszego miasta.
Na tak ważnym meczu nie mogło zabraknąć oprawy. Ultras z South Inferno już od 15 lat dbają o wizerunek naszych trybun i ten rok jest również dla nich wyjątkowy.



W pierwszej połowie na małej trybunie pojawiły się flagi – pasiaki, natomiast w drugiej odsłonie spotkania rozwieszono transparent z hasłem „Adres się zmienia – klimat nigdy”, a że pirotechnika jest podstawowym elementem naszych trybun to odpalono race i żółte świece dymne.
Inauguracja na nowym boisku pokazała, że mamy potencjał i kolejny raz zaprezentowaliśmy nasz radzionkowski styl i co najważniejsze – trybuna zapełniła się do ostatniego miejsca.
Tydzień później 34 kibiców z dwoma flagami pojawiło się na wyjeździe w Pawłowicach Śląskich, gdzie oprócz bramki zdobytej w 93 minucie na wagę zwycięstwa nie wydarzyło się nic ciekawego.
Jak się później okazało, było to ostatnie zwycięstwo naszej drużyny i ostatnia chwila naszej radości, bo później było już tylko gorzej.
Kolejnym ciekawym spotkaniem w Radzionkowie były derby powiatu z Gwarkiem Tarnowskie Góry.
Choć Gwarek nie posiada zorganizowanej grupy kibicowskiej to zawsze można było liczyć na różne atrakcje, bo w końcu są to derby.
Ten mecz miał być rozegrany jako pierwszy na wiosnę, jednak przez problemy z nowym boiskiem został przełożony na połowę kwietnia.
Na trybunie podobnie jak ze Stilonem komplet, a mecz został rozegrany pierwszy raz w historii przy sztucznym oświetleniu.
Oprócz sporych emocji na boisku również ciekawie było w młynie, bo ultrasi przygotowali prezentacje w starym, kibicowskim stylu.



Na płocie wywieszony został malowany transparent w stylu old schoolowym z hasłem „Retro Ruch”, a reszta osób z młyna machała małymi flagami w barwach.
Gdy ta oprawa została zakończona na płocie pojawiły się same stare flagi, nawet takie, które nie wisiały u nas kilkanaście lat.
Ciąg dalszy spotkania to kolejne oprawy.
W pierwszej połowie rozdane zostały żółto – czarne balony, a po chwili na boisku wylądowały serpentyny.
W drugiej połowie gdy zrobiło się już ciemniej odpalone zostały stroboskopy.
Nasza trybuna na wiele nie pozwala i nawet na starym stadionie przy Narutowicza 11 było łatwiej z wszystkim, ale jak widać, jeśli się chce to i można na Orliku zrobić dobry klimat.
Kolejne weekendy to już tylko nerwowe spoglądanie na tabelę jak lecimy w dół.
Nasi piłkarze jak zaczarowani nagle przestali grać i nawet najsłabsze drużyny nas ogrywały bez większych problemów.
Patrząc na tą żenadę na boisku my robiliśmy nadal swoje.
W Wielką Sobotę do miejscowości o oryginalnej nazwie Gać wybrało się 24 fanów Ruchu, a w pierwszym dniu Maja 4 kibiców zasiadło w sektorze gości w Żmigrodzie.
W tym samym miesiącu w środku tygodnia wpadło nam jedyne zero w tym sezonie w Polkowicach i właśnie od tego spotkania zaczęła się walka o utrzymanie.
Na meczach u siebie regularnie prowadziliśmy dobry doping mniej więcej z tą samą ilością osób w młynie.
Może poza spotkaniem z rezerwami Górnika Zabrze , gdzie młyn był większy podobnie jak frekwencja na trybunie.
W tym dniu niestety na konto rywala za między trafiły dwie nasze małe flagi.



Ostatnią szansę mieliśmy w Zdzieszowicach.
By mieć realne szansa na utrzymanie musieliśmy tam wygrać, ale ponownie się nie udało. Z nadzieją na 3 pkt. Do Zdzieszowic wybrała się dobra liczba kibiców Ruchu, którzy w 55 reprezentowali Cidry.
Po tym spotkaniu wiedzieliśmy, że już spadamy ale na pożegnanie pozostał nam jeszcze jeden wyjazd, a że jeździmy do końca to i nie mogło zabraknąć kibiców na kameralnym stadionie w Brzegu, bo i tam pojawiliśmy się w 50 z dwoma flagami.
Miejscowi w trakcie meczu zaczęli nas bluzgać na co część naszych kibiców szybko zareagowała lecz jeszcze szybciej pojawiła się ochrona wraz z smutnymi panami i musieliśmy odpuścić.
Podsumowując nie tylko rundę wiosenną ale i cały sezon to można uznać go za bardzo udany, ale tylko pod względem kibicowskim.
Odległości w III lidze znacznie się zwiększyły, a i tak udało się zaliczyć prawie wszystkie wyjazdy i to w dobrych liczbach. Jesień musieliśmy „wytrzymać” na boisku Sokoła Orzech, ale powrót do Radzionkowa wyszedł nam już konkretnie.
Boisko nazywane przez nas Orlikiem nie jest spełnieniem marzeń ale szybko się tam zadomowiliśmy i przenieśliśmy nasz kibicowski klimat znany z Narutowicza 11.
Niestety piłkarze nie dali rady utrzymać III ligi w Radzionkowie ale tu w dużym stopniu wina leży po stronie zarządu, ponieważ bez transferów i jeszcze z kontuzjami ważnych graczy nie uda się nic ugrać.
Jeden sezon w III lidze i znowu wracamy na stare śmieci, gdzie wyjątkowo czeka nas wiele atrakcji.
Najpierw będziemy świętować stulecie Ruchu Radzionków, a pod koniec rudny 15 rok działalności będzie świętować grupa ultras South Inferno.
Do zobaczenia w IV Lidze ...miejmy nadzieję, że tylko na jeden sezon i wrócimy tam, gdzie nasze miejsce.



Dodane: 2019-07-30
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04