Sto lat tradycji - obchody okiem kibica

Ruch Radzionków – Drama Zbrosławice. Nie brzmi zbyt dobrze, co? Przed tym meczem nie wielu spodziewało się, że to spotkanie przez wiele dni będzie na ustach prasy, lokalnych telewizji i wszelkiej maści portali społecznościowych.
Sezon ogórkowy, wakacyjny letarg, albo po prostu czas urlopów – to chyba najpopularniejsze określenia, które można przypisać do trzeciego tygodnia sierpnia. Kiedy większość typowych Kowalskich wygrzewała się nad pobliskim jeziorem z browarem w ręku, My rozpoczynaliśmy przygotowania do najważniejszego wydarzenia w historii naszego Klubu.




Plakaty, transparenty, promocja w necie wszystko dokładnie zaplanowane z dużym wyprzedzeniem sprawiło, że na dwa dni przed w kasach… zabrakło biletów. Kiedy część osób ogarniała swoje rewiry, chłopaki z SI ponownie pracowali w pocie czoła nad kolejną oprawą, a to co przygotowali na obchody stulecia przerosło najśmielsze oczekiwania.
Głód kibicowania, darcia ryja i zimnego piwa w blasku rac dawał o sobie znać.
Czas przygotowań ciągnął się jak nudna lekcja matematyki, a w naszym zaangażowanym gronie od tygodni temat był tylko jeden – setka RR!
Bramy „stadionu” otwarte były od godziny 14. Zarząd przygotował tego dnia dla kibiców wiele atrakcji, dlatego od początku przez orlik przewinęła się masa ludzi. Jednak to co działo się przed 19:19 straciło zupełnie znaczenie, w momencie kiedy na wypchanej do ostatniego miejsca trybunie zabrzmiał pierwszy gwizdek.
Tuż przed nim z dachu powędrowała sektorówka na której widniała data powstania klubu i hasło: „Czy awanse, czy spadki, zawsze będziemy tu… bo tutaj jest nasz klub i tak od lat stu!”.
Po prezentacji pierwszej oprawy cały młyn ruszył z głośnym dopingiem.
Chwilę później młyn wypełnił się flagami na kijach w asyście żółto-czarnych świec, które konkretnie zadymiły całą trybunę.
Przed końcem pierwszej połowy korzystając ze sztucznego oświetlenia i wieczorowej pory odpalamy jeszcze ognie wrocławskie, jednak to co najlepsze zostawiamy na drugą część spotkania.

Szybka gięta, łyk złocistego napoju na zdarte gardło i wracamy na kolejne czterdzieści pięć minut.
Ultrasi w przerwie zamienili flagi na płocie w transparent „Setunie na trybunie”, które po czasie zamieniły się w „Racunie”.
Trans zobowiązywał i tym samym trybuna wypełniła się racami i strobo.
Piłkarze tego dnia zostawili kawał serducha na boisku i ostatecznie w dniu Naszego święta wygrywają 4:0.
Tuż po zakończeniu spotkania oświetlenie na orliku przestało działać ;-) Chwilę później wzdłuż całej długości murawy po raz kolejny odpalono race i przy naszej urodzinowej śpiewce podziękowaliśmy grajkom za walkę. Całość zakończyła się konkretnym pokazem fajerwerków.

Kawał historii, tradycji, a także wielu klęsk i zwycięstw przyczynił się do tego, że wspólnie mogliśmy świętować stulecie Ruchu Radzionków.
Niewiele jest klubów, które mogą się pochwalić takim rocznikiem.
My pomimo wielu przeciwności nadal jesteśmy i mamy się dobrze.
Fanatyzm towarzyszy nam od lat, nasze poglądy i kierunek, który obraliśmy jest jasny.
Dalej trwamy w naszej wierze i dumnie reprezentujemy swoje barwy. AVE RR!




Foto: Marcin N.


Dodane: 2019-08-22
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04