RKS Radomsko - Ruch Radzionków 20.08.2002

Wyjazd do Radomska wypadł niestety w bardzo niekorzystnym terminie – we wtorek. Fakt ten spowodował kłopoty organizacyjne, wreszcie wyglądało na to, że zorganizowany wyjazd w ogóle nie dojdzie do skutku. Niemal w ostatniej chwili udało się jednak załatwić dwa mini-busy, którymi do Radomska wyruszyło czternastu kibiców Cidrów, a w ślad za nimi podążył jeszcze samochód z dwoma osobami.  Szkoda, bo z racji stosunkowo niewielkiej odległości między Radzionkowem a Radomskiem, można było oczekiwać wyjazdu liczebnie większego od tego do Wrocławia. 




Na stadion RKS-u busy dotarły kilka minut po rozpoczęciu spotkania, nieco później dojechał jeszcze samochód.
Mieliśmy także informacje, że parę osób wyruszyło jeszcze pociągiem, ale ostatecznie na sektor gości już nikt więcej nie dotarł.
Łącznie na stadionie byłego pierwszoligowca „zameldowało” się więc szesnastu, w większości młodych, kibiców Cidrów.
Warto odnotować jeszcze, że wśród nich znalazło się po siedem osób z fan-klubów z Sójczego i z Vitoru, oraz po jednej osobie z Miasteczka Śląskiego i z Radzionkowa.
Wewnątrz sektora rozwieszamy jedyną przywiezioną z Radzionkowa flagę – „Forza Cidry”.
Od samego początku dopingujemy nasz zespół i mimo niewielkiej liczebności jesteśmy chyba bardzo dobrze słyszalni na stadionie. 
Dopiero po ponad trzydziestu minutach meczu ożywiają się gospodarze.
Tworzy się około pięćdziesięcioosobowy młyn, na płocie pojawiają się dwie flagi.
Jednak poza kilkoma głośniejszymi okrzykami, głównie w pierwszej połowie, gospodarzy stać było już tylko na bluzgi pod adresem Polskiego Związku Piłki Nożnej.
My z kolei staramy się dopingować przez całe spotkanie. A po ostatnim gwizdku sędziego wreszcie mamy powody do radości, bo nasza drużyna wywiozła, jak wiadomo, cenny punkt z trudnego terenu, a oprócz tego zaprezentowała się o niebo lepiej niż w poprzednim meczu z Aluminium Konin.
Ale w tym momencie nie wiedzieliśmy jeszcze, że największe „emocje” dopiero przed nami.
Jak się bowiem miało za chwilę okazać, przed stadionem czekali już na nas chuligani Radomska.
Wobec solidnej obstawy policji do starcia jednak nie dochodzi. W naszą stronę leci jedynie kilka kamieni, jednak na szczęście nie sięgają one celu.
To jednak wcale nie był koniec. Kolejna grupa miejscowych „kiboli” czekała na nas na trasie Warszawa – Katowice.
W pościg za nami ruszają trzy samochody.  Kierowca naszego pierwszego busa, w którym jechało sześć osób, zręcznie zagradza drogę jednemu z goniących nas samochodów, zmuszając go do zatrzymania, a w skutek tego udaje nam się wymknąć.
Nieco mniej szczęścia mają jednak osoby jadące w drugim busie.
W ich stronę, po uprzedniej nieudanej próbie zatrzymania, leci kilka głazów i butelek. Kierowca tego pojazdu zmienia za chwilę pas ruchu i zawraca, gubiąc tym samym goniące go samochody. Ze względu na małą liczebność, wyjazdu tego za udany uznać nie można, aczkolwiek na pewno zawsze lepiej pokazać się w małej „paczce”, niż zaliczyć wyjazdowe „zero”





Dodane: 2019-12-26
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04