Igol.pl - Podróż w czasie

Jakiś czas temu na stronie „Igol” został opublikowany artykuł o naszym klubie. Historię Ruchu Radzionków każdy kibic powinien znać od A do Z chociażby z książek, które zostały do tej pory wydane ale trzeba też przyznać szczerze, że nie każdy tą historię zna.Wiadomo datę powstania klubu zna każdy, gorzej już ze szczegółami, dlatego zachęcamy do przeczytania artykułu właśnie ze strony „Igol”, gdzie część historii jest opisana w dużym skrócie. Ruch Radzionków tak na prawdę nigdy nie odniósł w piłce nożnej jakiś większych sukcesów poza samym awansem do ekstraklasy, jednak możemy pochwalić się lokalnym patriotyzmem za czasów wojny światowej, patriotyzmem, który pielęgnowany jest do dnia dzisiejszego w Radzionkowie. W artykule swój głos zabrał również sekretarz Wojciech Cieszyński, który jak mało kto zna historię Ruchu Radzionków.




Pierwsze, co przyjdzie na myśl przeciętnemu fanowi polskiej piłki nożnej na słowa "Ruch Radzionków", to z pewnością mecz z Widzewem Łódź z 1998 roku. Dopiero potem niektórzy odnajdą w pamięci "Ecika", czyli Mariana Janoszkę, legendę klubu. Ci bardziej zagorzali pomyślą o Ruchu jako o najlepszej Śląskiej drużynie sezonu 1998/99. Klub z Radzionkowa ma za sobą jednak bogatą i piękną historię.

W sierpniu tego roku Ruch Radzionków obchodził piękny jubileusz – stulecie klubu. Większość fanów piłki „Cidry” kojarzy z czasów gry w ekstraklasie, kiedy klub tak właściwie znikąd nagle pojawił się wśród elity. Ruch Radzionków to jednak (teraz już ponad) stuletnia historia. Z tej właśnie okazji postanowiłem przypomnieć historię tego klubu – z początku jednego z wielu na Górnym Śląsku, któremu udało wybić się z tłumu.

O historii „Cidrów” opowiedział nam dyrektor ds. administracji Wojciech Cieszyński.
Zapraszam do lektury artykułu o historii wielkiego klubu z niewielkiej miejscowości.

 
„I tak to się zaczęło…”

– Nadszedł rok 1920, a z nim od wieków upragniona wolność. Sensacyjne wręcz wrażenie sprawiła wiadomość, że na Górnym Śląsku, mimo wiekowego ucisku narodowego, wyzwolona spod knuta germańskiego młodzież polska zdołała w kilku miesiącach stworzyć przeszło sto towarzystw sportowych liczących kilkanaście tysięcy członków – takimi słowami z tygodnika „Sportowiec – Tygodnik Sportu Polskiego” rozpoczyna się książka o „Cidrach” nosząca tytuł „Żółto-czarna ojczyzna”. Słowa te opublikowane zostały 4 sierpnia 1920 roku – dziesięć dni później swoje pierwsze urodziny świętowało Towarzystwo Sportowe Ruch Radzionków.

14 sierpnia 1919 roku to data, którą kojarzy każdy fan radzionkowskiego klubu. To właśnie wtedy, na trzy dni przed wybuchem pierwszego Powstania Śląskiego odbyło się spotkanie organizacyjne, na którym podjęto decyzję o utworzeniu Towarzystwa Gier i Zabaw w Radzionkowie. Ten dzień to data powstania organizacji, która rok później przekształciła się w klub – Ruch Radzionków – który w sierpniu tego roku świętował swoje setne urodziny.
Fotografia pochodzi najprawdopodobniej z pierwszej dekady działalności Ruchu

– Historia jest podobna do wielu klubów Górnego Śląska, tych z opcją Polską w ówczesnym czasie. 1919 rok to taka data początkowa walki o przynależność tych ziem albo do Polski, albo do Niemiec, więc wtedy tych towarzystw powstaje stosunkowo dużo, w takich miejscowościach, gdzie ludność o opcji polskiej przeważała. Były to chóry, towarzystwa gimnastyczne i też kluby sportowe. Dużo się nie zmieniło, już wtedy piłka nożna była wiodącą dyscypliną, która przyciągała masy. Towarzystwo Gier i Zabaw – tak się nazywało stowarzyszenie, które bardzo szybko przekształciło się w Ruch Radzionków. Nie było to przejęcie klubu czy stowarzyszenia przez jakąś zewnętrzną organizację, starającą się narzucić swoją wolę. Te same osoby zmieniły nazwę i tworzyły działalność stowarzyszenia już pod nazwą Ruch Radzionków. – opowiada Wojciech Cieszyński, z którym porozmawiałem o przeszłości klubu z Radzionkowa.
Dlaczego Ruch, a nie Piast?

Nazwa Ruch Radzionków przyjęta została w roku 1920 i pozostała z klubem przez następne dekady. Przetrwała wojnę, czasy PRL-u, a także okres, gdy Ruch znalazł się na salonach polskiej piłki. Nigdy nie została „upiększona” o nazwę jakiegoś sponsora. Gdy tworzono klub rozważano wówczas także inne nazwy, m.in. Piast, Radzin, Jastrząb. Dlaczego więc klubowi zdecydowano się nadać nazwę „Ruch”?

– Dzisiaj tak na sto procent nie dojdziemy do tej prawdziwej wersji, ale oczywiście najłatwiejszą wersją, jaką możemy starać się udowodnić jest Ruch, jako ruch narodowo-wyzwoleńczy. Tych Ruchów kilka też powstało, wiadomo że najsłynniejszy to Ruch Wielkie Hajduki to już klub, którego całą historię przejął obecny Ruch Chorzów, więc ta nazwa nie należała do najrzadszych. Były oczywiście nazwy jak Piast Mikulczyce, Poniatowski Szombierki, Kościuszko Bobrek nawiązujące do historii Polski. To po prostu był taki czas, żeby tę polskość też przekazywać w nazwach klubu.



Radzionków to miejscowość nieduża, ale bardzo zasłużona dla początków odrodzonej Polski w obrębach Górnego Śląska. Bardzo dużo osób walczyło w Powstaniach Śląskich po stronie polskiej, też dużo ludzi niestety zginęło w tych walkach. Później w czasie II Wojny Światowej byli też bohaterowie, którzy ginęli za Polskę, a byli mieszkańcami Radzionkowa. To miejscowość, która nie miała problemu z określeniem swojej tożsamości.  Granica przebiegała tak, że po 1921 roku Bytom został po stronie niemieckiej, ale kontakty towarzyskie były bardzo bliskie. I tak samo w sporcie tych meczy towarzyskich pomiędzy Ruchem a klubami bytomskimi było sporo. Sport zawsze łączył nie dzielił bez względu na przynależność państwową na tym terenie zawsze nas łączył Górny Śląsk.
Drużyna Ruchu z sezonu 1985/1986

Okres międzywojenny, całe dwudziestolecie to bardzo ciekawy czas działalności klubów piłkarskich na Górnym Śląsku. Nie tylko Ruchu Radzionków, bowiem każdy z nich brał udział w tzw. „meczach międzynarodowych”.  Nie za dużo o nich wiadomo, bo w klubie dokumentów nie ma żadnych z tamtego okresu. To są tylko wiadomości wyciągnięte z prasy przedwojennej, z takich czasopism jak „Głos Radzionkowski”, który już przed wojną się ukazywał i tam te relacje co jakiś czas się ukazywały. Żadnych dokumentów z tamtego okresu napisanych ręcznie czy pisanych maszynowo, to w klubie nikt nie widział. Prawdopodobnie gdzieś w rękach prywatnych uległy zniszczeniu, bo kluby wtedy nie miały takich możliwości lokalowych jak dzisiaj. Zazwyczaj zarejestrowane były w mieszkaniach prywatnych, albo w jakichś gospodach, gdzie ludzie tworzący te kluby zbierali się na klubowych zebraniach, więc ta spuścizna materialna uległa zagubieniu. Jedynie jeszcze fotografie – tu akurat ludzie zawsze chcieli mieć więcej egzemplarzy, więc robili tych odbitek więcej, więc kilka fotografii sprzed wojny w klubowym archiwum posiadamy. Ale też nie bardzo wiemy kto na tych zdjęciach został uwieczniony, bo osoby, które mogłyby to jakoś określić niestety już dawno nie żyją a zdjęcia niestety nie zostały opisane.

Aby w pełni zrozumieć historię nie tylko Ruchu, ale większości klubów z Górnego Śląsku, niezwykle ważna jest wiedza historyczna. Trzy Powstania Śląskie pozostawiły po sobie ślady w postaci wielu stowarzyszeń, które później przekształciły się w kluby piłkarskie. Wiele z nich istnieje do dzisiaj, choć mało kto słyszał o większości z nich. Najbardziej znanym przypadkiem jest oczywiście Ruch Chorzów, który zdobył czternaście mistrzostw Polski.
Historia pierwszego stadionu


Ruch Radzionków swojego pierwszego stadionu doczekał się w październiku 1933 roku. To na nim odbywały się wspomniane wcześniej „międzynarodowe” mecze towarzyskie, tam miały miejsce także międzynarodowe turnieje. Ruch podejmował na swoim boisku wiele ekip, które występowały w ówczesnej ekstraklasie. Ciekawy jest jednak fakt, że stadion ten nazwany został imieniem ówczesnego wojewody Michała Grażyńskiego. Chodziło o sfinansowanie budowy, czy może coś zupełnie innego?

– To jest dobre pytanie, ale by się do niego odnieść trzeba by przytaczać historię, opowiadać o rządach okresu sanacji. To był czas, kiedy opcje polityczne bardzo się ścierały, część ludzi trafiło nawet do więzień za swoje poglądy. Każda władza stara się lansować i nazwanie stadionu imieniem urzędującego wojewody, który z pewnością miał wpływ na finansowanie budowy było po prostu wymogiem czasu. Dzięki środkom uzyskanym z Funduszu Pracy przy budowie zostało przecież zatrudnionych 200 bezrobotnych! – A co wiemy o samym stadionie?
Boisko UKS-u, na którym Ruch Radzionków trenuje i rozgrywa mecze w IV lidze

– Z opisu technicznego zamieszczonego w ówczesnej prasie był to stadion drugi pod względem funkcjonalności po stadionie Ruchu Chorzów. Posiadał  jedną główną i dwie boczne trybuny co dawało łącznie 600 miejsc siedzących. Pod trybunami zlokalizowano szatnię oraz bufet. Był wyposażony w toalety i został w całości odwodniony. Płyta boiska była pokryta trawą o walorach wówczas określanych jako „światowe”. Posiadał najdłuższy na śląsku tor kolarski i motocyklowy. Również bieżnią lekkoatletyczna spełniała wszelkie wymogi światowe. Dzisiaj trudno sobie nawet wyobrazić, że w Radzionkowie był tak nowoczesny stadion.

Niestety nie zachowały się żadne fotografie tego stadionu. Wszystko, co wiemy o stadionie pochodzi z opisów, relacji czy informacji zwartych w gazetach. Co sprawiało, że stadion ten był nowoczesny? Jak podają gazety – był on ogrzewany, zapewne koksiakami, które nawet dziś możemy spotkać w niektórych miejscach podczas zimy, na przykład czekając na tramwaj na rynku w Chorzowie. Stadion miał być także wyposażony w tor kolarski, ale ponownie nie wiemy, jak dokładnie wyglądał.
Strzelec – sztuczny konkurent Ruchu

W 1935 roku w Radzionkowie powstał kolejny klub pod nazwą Strzelec Radzionków. Wspierany przez państwo miał być nie tylko konkurentem dla Ruchu – chciano wręcz, aby Strzelec niejako wchłonął Ruch, co oczywiście się nie udało, choć Ruchowi odebrano nawet stadion.



– Za dużo na ten temat nie wiadomo. Klub ten powstał i za długo sobie nie podziałał, była to po prostu konkurencja robiona na siłę. Radzionków nie jest i wówczas też nie był wielką miejscowością i w takiej miejscowości każdy kolejny klub mógł pozyskiwać zawodników wyłącznie na zasadzie jakiś odrzutów z tego podstawowego. To nie był czas transferów, w większości tworzyli kluby zawodnicy z danej miejscowości, albo ościennych. Taki Strzelec jak rozpoczynał swoją działalność, to już mógł mieć ułatwione działanie z finansowaniem, bo już mieli środki zapewnione przez przychylną opcję rządzącą, ale nie miał poparcia społeczności. Społeczność była przywiązana do klubu (Ruchu, przyp. red.), do ludzi, którzy ten klub tworzyli i nikt nie chciał tego (Strzelca, przyp. red.) na siłę utrzymywać i te osoby prawdopodobnie poddały się, wiedziały, że z Ruchem nie ma sensu rywalizować!

Po przekazaniu obiektu Strzelcowi pojawił się problem z boiskiem – dzisiaj się to wydaje nierealne, ale w przeciągu sześciu tygodni radzionkowska społeczność wybudowała dla Ruchu nowe boisko. To były inne czasy i inne wymogi infrastrukturalne … ktoś przekazał teren, potem grupy osób go wykarczowały, wyrównały, zbiły z drewnianych bali bramki i już można było grać. Tylko nieliczne boiska miały trawiaste murawy. Na szczęście radzionkowski Ruch zbyt długo nie musiał grać na tym obiekcie gdyż niedługo później Strzelec oddał stadion prawdziwej wizytówce Radzionkowa!

Dzisiaj możemy więcej się domyślać, próbować się wczuć w tamten etap walki politycznej, która też się przeniosła na kluby, niż opierać się na dokumentach, bo ich po prostu nie ma. To są jakieś zlepki informacji, które ktoś przekazywał po wojnie, a wówczas to faktami strasznie manipulowano i przekłamywano historię klubu, czyniły to nawet osoby, które po wojnie reaktywowały Ruch.  Generalnie o dwudziestoleciu międzywojennym w okresie PRL-u nie mówiono dobrze. Przedwojenne kluby piłkarskie działały w innej rzeczywistości, to nie były czasy telewizji, mediów, gdzie potrzebni byli reklamodawcy, którzy przekazywali pieniądze. Kluby utrzymywały się wyłącznie z datków i sprzedanych biletów, ze składek członkowskich, każdy zawodnik czy kibic wpłacał miesięcznie składkę i to był cały budżet. Pewnie jakieś minimalne dotacje gminne można było dostać na jakiś konkretny cel. My sobie nawet nie zdajemy sprawy, jak amatorskie to było w przełożeniu na dzisiejsze czasy. – ocenia sytuację mój rozmówca, a przy okazji nawiązuje do bliższych nam czasów:

– Istnieje pewna analogia do dzisiejszych czasów nam też rok temu odebrano boisko i zrównano z ziemią stadion. Formalnie nie mieliśmy gdzie grać. Wszyscy mniej rozgarnięci, że tak brzydko powiem, myśleli, że to koniec klubu, bo my już sobie nie poradzimy. Jednak tak łatwo nie jest zniszczyć klub wówczas z prawie stuletnią historią. Nie mając swojego boiska graliśmy w III lidze dzięki wsparciu zaprzyjaźnionego klubu Sokół Orzech i Władz Gminy Świerklaniec.

Jak się okazuje, problemy ze stadionem to coś, co zawsze towarzyszyło Ruchowi Radzionków – przed wojną, po wojnie i w czasach dzisiejszych:

– Po 1945 klub miał podobne problemy, bo boisko zostało zniszczone w wyniku działań wojennych. Z tego co kojarzę to wojsko niemieckie miało tam swoją bazę i zniszczyło ten obiekt, który później jeszcze spłonął (nowe boisko, przyp. red.) powstało w Radzionkowie znów w innej lokalizacji. Posiadam kopię powojennych dokumentów znajdujących się w Archiwum Państwowym w Katowicach z prośbą o odbiór boiska przez Śląski Związek Piłki Nożnej w nowej lokalizacji w Radzionkowie. Nowy stadion oficjalnie został oddany do użytku w roku 1949.
Powojenny chaos



Gdy klub wkraczał w dobry dla siebie okres, rozwój Ruchu przerwał wybuch II wojny światowej. Wiele lat zajęło odbudowanie tego, co w Radzionkowie zbudowano przed wojną. Spoglądając na historię klubu, wydawało mi się, że dopiero mniej więcej wraz z upadkiem komunizmu Ruch zaczął notować coraz to lepsze wyniki oraz zaliczył awans do II ligi. Spytałem więc, czy dyrektor zgadza się z moimi spostrzeżeniami.

– No nie do końca, bo musiałbym odebrać trochę tej glorii piłkarzom, działaczom, trenerom, którzy tworzyli ten klub na początku lat 50. Lata powojenne to był okres bardzo trudny, bo trudno było nawet zorganizować rozgrywki piłkarskie na Górnym Śląsku, zrobić to jakoś, zunifikować w początkowych latach z rozgrywkami w Polsce, z tym było trochę bałaganu, dużo sporów. Jakieś podwójne rozgrywki toczyły się, jedne pod szyldem PZPN-u, drugie pod jakimś innym, więc początek był chaotyczny.

Jeden sezon spędziliśmy w II lidze, więc tak do końca nie było, że Polska nigdy nie usłyszała o Radzionkowie – piłkarska Polska jak chciała, to już miała okazję usłyszeć w latach 50. o Ruchu Radzionków. A ci, którzy się słabo interesują historią piłki nożnej, to tak, jak Pan mówi – koniec lat 90. ubiegłego wieku, gdzie klub się najpierw pojawił oczywiście w II lidze (dziś 1 liga). Tam dwa sezony Ruch spędził i po dwóch sezonach awansował do ekstraklasy, gdzie grał przez trzy sezony. Nie można zapominać, że zanim do głosu doszli piłkarze nożni to Radzionków rozsławiały inne sekcje sportowe Ruchu Radzionków, przede wszystkim piłkarze ręczni i kolarze z mistrzem olimpijskim Lucjanem Lisem na czele!
Trzy lata w ekstraklasie

W 1992 roku Ruch był o krok od awansu do II ligi. Ostatecznie uplasował się na drugim miejscu III ligi, punkt za drużyną GKS-u Tychy. W przedostatnim meczu sezonu aż 10 tysięcy osób na stadionie przy ulicy Narutowicza zobaczyło bardzo emocjonujący mecz, gdzie zwycięstwo Cidrów ważyło się do ostatnich minut spotkania.

W końcu do Ruchu powróciła legenda klubu – Marian „Ecik” Janosza, który wraz z Ruchem awansował do II ligi. W 1996 klub z Radzionkowa rozpoczął swoją przygodę na zapleczu ekstraklasy, a już dwa lata później świętował awans do piłkarskiej elity. Nie można sobie wyobrazić „Cidrów” bez „Ecika”. Jego osoba to jednak zupełnie inna historia…

Ekstraklasę Radzionków przywitał z przytupem. Na Narutowicza „Cidry” pokonały ówczesną potęgę polskiego futbolu Widzew Łódź aż 5:0.

– Rzeczywiście to była ta wisienka na sportowym torcie. Jednak organizacyjnie, niebyło już tak różowo. Komunizm upadł dużo wcześniej, bo w roku 1989, więc to już dobre dziewięć lat minęło od tego czasu. I akurat klub, jakby patrzeć na przemiany gospodarcze to zamiast zyskać miał coraz gorzej. Niestety przemysł, który utrzymywał wiele klubów na Górnym Śląsku, przede wszystkim kopalnie i huty, coraz gorzej wyglądał, coraz więcej kopalni było zamykanych i również w Ruch Radzionków powoli tracił grunt pod nogami.  Akurat, kiedy sukcesy przyszły Kopalnia Węgla Kamiennego Powstańców Śląskich (długoletni finansowy mecenas R/R) została przeznaczona do likwidacji co też bardzo utrudniło pozyskiwanie środków na działalność klubu.
Początek końca pięknego okresu

W swoim debiutanckim sezonie Ruch zajął wysokie, szóste miejsce, zostając najlepszym zespołem na Górnym Śląsku. Niestety w 2001 roku „Cidry” powróciły na zaplecze ekstraklasy. Potem z Ruchu odszedł „Ecik”, a klub znów spadł, tym razem już do III ligi. Zakończył się najpiękniejszy okres w historii Śląskiego klubu.

W tych czasach wiele klubów z Górnego Śląsku podupadało, miało problemy związane z finansami. Niektóre z nich do dzisiaj nie potrafią sobie z nimi poradzić, a kluby są często uzależnione od miast jak Górnik Zabrze lub całkowicie upadają, jak niedawno Rozwój Katowice.



– Ruch Radzionków przez wiele lat działał przy kopalni, można powiedzieć, że był klubem wypełniającym wolny czas górnikom, którzy albo uprawiali sport albo też dopingowali swoich kolegów z pracy.  Kopalnia Bytom, później działająca pod nazwą Kopalnia Powstańców Śląskich póki funkcjonowała, dawała możliwość zarabiania pieniędzy na działalność sportową. Zawodnicy wielu klubowych sekcji  pracowali w niepełnym zakresie czasowym, później trenowali. A wiadomo – tym bliżej naszych czasów, tym ci zawodnicy coraz mniej mieli wspólnego z fizyczną pracą w kopalni. Często byli oddelegowani do pracy, np. „utrzymanie obiektu sportowego”. Nie mówię, że wszyscy, bo dwudziestu zawodników tam pewnie nie miało by co robić, ale byli wynagradzani przez kopalnię i mogli uprawiać sport.
Drużyna Ruchu z sezonu 1999/2000, czyli drugiego w najwyższej klasie rozgrywkowej

Tak to funkcjonowało, że każdy klub miał swoją zaprzyjaźnioną kopalnię, minimum jedną, która ten klub utrzymywała, a w 1990 roku, w związku z tym, że Polska przeszła na gospodarkę rynkową ten system był coraz trudniejszy do utrzymania. I akurat to trafiło w Ruch Radzionków w tym najlepszym momencie, kiedy te pieniądze klub by potrzebował na rozbudowę obiektu, który wówczas niczym nie imponował, ale też nie odstawał od wielu klubów, które grały na tym poziomie. Baza sportowa w Polsce była fatalna, nie było jednego dobrego stadionu na którym można było nawet mecz reprezentacji zagrać. To były takie czasy, że reprezentacja Polski grała na starym stadionie Legii Warszawa, a stadion Legii wyglądał tragicznie. Stadion Śląski był jedynym stadionem, który jako tako spełniał wyższe normy FIFY.

Stadiony klubowe wyglądały tragicznie – my, grając 3 lata w ekstraklasie, nie mieliśmy na obiekcie zadaszenia poza mikro strefą VIP, gdzie sto osób mogło się schować przed opadami, a miejsc siedzących, tzw. dzisiaj krzesełek, to na obiekcie może było 400, reszta ludzi miała miejsca stojące. Na pewno atmosfera była dzięki temu bardziej piłkarska, bo ja zawsze twierdzę, że trudniej się kibicuje na siedząco, lepiej się emocje wydobywają, gdy się stoi, ale komfort był żaden. Dzisiaj każdy ma dach, w miarę wygodne siedzisko i narzeka, a wtedy ludzie chodzili z parasolami na mecze i jak deszcz zaczął padać – jest takie zdjęcie – to tylko widać te grzybki, cały stadion w parasolach. Usiąść nie było na czym, chyba, że sobie ktoś przyniósł ze sobą jakąś gazetę, albo tekturę i taka była ekstraklasa. Wszyscy dzisiaj pamiętają to i z taką naprawdę dużą sympatią do tego wracają.

Irytujące dla wielu było to, jak dziesięć lat po tych czasach ekstraklasy ktoś przyjeżdżał na stadion Ruchu Radzionków i mówił, że tu się nic nie zmieniło. Stadion się zmieniał, nawet ten archaiczny stadion Ruchu Radzionków się zmieniał, posiadał 2000 miejsc siedzących w tym 700 miejsc było pod dachem. Klub musiał spełniać wymogi licencyjne na drugą, pierwszą ligę, bo przecież znowu piął się do góry. Obiekt się zmienił, ale dzisiaj go nie mamy.
W 2010 roku klub powrócił na zaplecze ekstraklasy, lecz po dwóch latach nie przystąpił już do trzeciego sezonu. Dziś Radzionków gra w IV lidze – w poprzednim sezonie nie udało się utrzymać w lidze wyżej.

– Obecnie gramy w czwartej lidze śląskiej składającej się z dwóch grup. Poziom śląskich klubów i ich duża ilość zawsze różniła nasz region od klubów pozostałych części kraju. Piąty poziom rozgrywkowy słusznie nikomu w Polsce nie imponuje a rzeczywistość jest bardzo niesprawiedliwa, gdyż w innych regionach kluby grające nieraz w III lidze niemiałyby szans, rywalizując z częścią klubów grających w IV lidze śląskiej. Poziom IV ligi np. w województwie opolskim to najwyżej poziom śląskiej klasy okręgowej podobnie jest w wielu innych regionach Polski. Dzisiaj w naszej czwartej lidze grają Szombierki Bytom, Odra Wodzisław Śląski, rezerwy Rakowa i GKS Tychy, przebić się do III ligi jest naprawdę trudno. Tym bardziej, że kluby z naszego województwa muszą się jeszcze, ze względu na niesprawiedliwy system awansu tłuc w barażu o III ligę!
Zawodnicy Ruchu na audiencji u papieża Jana Pawła II

 Zawodnicy wygrywają rozgrywki IV ligi, a na koniec muszą  zagrać dwumecz o awans do III ligi. Mistrzostwo w niższej lidze zawsze kojarzy się z wywalczonym awansem do klasy wyższej. U nas jest inaczej możesz mieć dziesięć pucharów otrzymanych tytułem wygrania rozgrywek IV ligi i żadnego awansu do III ligi! – kończy Wojciech Cieszyński.




Dodane: 2020-01-11
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04