Nuta normalności - relacja z Chorzowa

Za nami mecz przy Cichej 6. Rozjebał się na kawałki znany fanatykom świat. Cały sezon przyszło nam czekać na dosłownie nutkę normalności, w postaci wyjazdu z prawdziwego zdarzenia. Wcześniej wyjazd był wydarzeniem obowiązkowym, z dwutygodniową systematycznością, gdzie dane nam było spotykać się w doborowym towarzystwie, wypić piwko i zobaczyć odrobinę futbolu na „najwyższym światowym poziomie”.
Mimo, iż w naszej lidze trudno szukać kibicowskich rywali z prawdziwego zdarzenia, tej wiosny nasi piłkarze sprawili sporą niespodziankę i wprowadzili nas aż do finału w organizowanym przez ŚZPN Pucharze Stulatków.



Dało nam to możliwość pojawienia się przy Cichej 6 w Chorzowie i obejrzenia na żywo potyczki śląskich imienników.
Stadion Ruchu Chorzów tego dnia był dla nas prawdziwą „arkadią”.
Światła, tłumny i głośny młyn gospodarzy, oldschoolowe trybuny, piwo i przyzwoita „gięta” serwowana przez miłą Panią z cateringu, zastępy fotoreporterów oraz 80 fanatyków z Radzionkowa w sektorze gości. Tego nam było trzeba!
Gardła trochę odwykły od właściwej tonacji, jednak nie dawaliśmy za wygraną - raz po raz zaznaczając swą obecność i wyznając miłość do jedynie słusznych barw żółto-czarnych.
Co ciekawe mimo sporej przewagi rywali, to nasi piłkarze wychodzą na prowadzenie i słynna Omega wskazuje na prowadzenie Radzionkowian! 0-1!
Spora, dawno nie odczuwalna euforia w sektorze gości to jest to, za czym człowiek tęsknił najbardziej!
Niestety dobrze nam znany Łukasz Janoszka szybko wypunktował naszą defensywę i za moment już przegrywaliśmy, a niebieski Ruch prowadzenia nie oddał do ostatniej minuty kończąc nas 6:2.
My jednak oczekiwań względem wyniku tego dnia nie mieliśmy absolutnie żadnych. Sektor gości oflagowaliśmy należycie, a ponadto w drugiej połowie prezentujemy żółto czarne flagi na kij.
Atmosfera na meczu wyjątkowo kulturalna, bez animozji. Warto wspomnieć o Chorzowskim „sektorze rodzinnym”, gdzie dzieciaki robią kapitalną robotę, śpiewając z młynem na dwie trybuny. Piękna sprawa.
Po porażce dziękujemy naszym chłopakom za ambitną walkę z wymagającym rywalem i cały mijający sezon.
Wracamy bez przygód do Radzionkowa, gdzie część składu baluje do późnych godzin nocnych.
Posypały się tzw. „żądła” w pracy w czwartkowy poranek.
Mamy nadzieję, że nadchodzący sezon przyniesie odrobinę normalności i częściej dane nam będzie odgrywać podobne sceny. Tego też wam życzymy.
P.





Dodane: 2021-06-19
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04