Konkretne jeb*ięcie! Wyjazd pod Jasną Górę.

Tym razem inaczej niż zwykle. Mecz nietypowo, bo o 11:00, więc teoretycznie powinniśmy startować o 9 rano.
Teoretycznie, bo sobotnie poranki bywają niełatwe, stąd kilku huncwotów zaspało. Czekamy jednak na nich uczciwie, by nie tracili najważniejszego elementu weekendu i z drobnym opóźnieniem ruszamy w 43 głowy z Radzionkowa. Sektor zamknięty. Cóż za chichot losu, że zarząd Rakowa Częstochowa nie przygotował dla nas sektora gości i oficjalnie nie mogliśmy obejrzeć naszego Ruchu w potyczce z liderem. Liderem z Częstochowy, Rakowem II … Nic to – jedziemy. Kto będzie nam mówił, na jakim meczu możemy się pojawić, a na jakim nie?


I tak nam mija przy porannych Polaków rozmowach drogowa sielanka, aż do momentu tytułowego jebnięcia.
Podróżując autostradą A1 na wysokości Woźnik prawe tylne koło naszego autokaru odmawia posłuszeństwa i eksploduje niczym przeciwpancerny pocisk kierowany FGM-148 Javelin pod Mariupolem.
Wszystko wskazuje na to, iż na tym kończy się nasza podróż, jednak gdy zaczynamy na autostradzie opuszczać autokar, w celu zapalenia ćmika i rozładowania nagromadzonych negatywnych emocji – kierowca ku naszemu zdziwieniu stwierdza, że … uszkodzeniu uległa wewnętrzna opona na tylnej osi i jedziemy dalej!  Podróżując na kwadratowym kole, w radosnych podskokach, niczym rodzina popularnych Flinstonów, kierujemy się z zawrotną prędkością 30km/h, z niebieską dyskoteką w kierunku naszej destynacji!
Ahoj przygodo chciałoby się rzec.



Po fartownym dotarciu pod częstochowski obiekt zbieramy kluczowe informacje od okolicznych emerytów.
W lewo, w prawo, znów w prawo, kawałek lasem i Waszym oczom ukaże się boczne boisko. Idziemy!
GKS, GKS - odbija się od pobliskich bloków.
Ogłaszamy chóralnie kto przyjechał w odwiedziny.
Po przemaszerowaniu trasą wzdłuż domków jednorodzinnych, zgodnie z otrzymanymi instrukcjami mijamy klimatyczne zakłady produkcyjne, wyglądające jak żywo wyjęte z serialu Peaky Blinders, przenoszącego widzów do Birmingham lat XX.
Lądujemy na jakiejś jebanej łące na której zagospodarowano 2 zużyte krzesła obrotowe wątłej budowy oraz 3 fotele salonowe rodem z zestawu wypoczynkowego późnego PRL-u.
Jest też miejsce na dzikie ognisko.
To tutaj miejscowa śmietanka ogląda mecze nie płacąc za bilety. Miasto powiatowe kurwa jego mać.
Nawet najstarsi z obecnych reprezentantów starej gwardii nie pamiętali podobnej miejscówki, z jakiej dane by nam było oglądać spotkanie z przypominamy – liderem tabeli.
Wszystkim obecnym na wyjeździe zalecamy badania pod kątem obecności przeciwciał bakterii borellia burgdorferi w organizmie, gdyż pewnie ojebały nas tam różnej maści kleszcze i inne podobne robale.



Do sedna. Zajmujemy miejsca wzdłuż oraz na płocie. Jeden osobnik wspina się na drzewo. Rozpoczyna się mecz.
Jakże inaczej nasza drużyna wygląda, względem poprzedzającej spotkanie z Rakowem soboty.
Jest agresja, ambicja, jest walka. Jest wszystko to czego oczekują kibice.
Dopingujemy zza płotu obserwowani bacznie przez ochronę obiektu i psy czające się w lesie.
Jeden, dwa … w końcu trzy do zera. Wynik równie nieprawdopodobny, co odgłos wybuchającej opony, która pierdolnęła trzy godziny wcześniej w naszym busie i tym samym obudziła finalnie wszystkich zaspanych melanżowników.
Kasujemy Raków jak amatorów i pozostaje jedynie żal utraconych punktów w meczach z Podlesianką czy Unią Kosztowy.
Odpłacamy się jednak niebiesko czerwonym za mecz z rundy jesiennej, gdy cyrkowe popisy sędziego Kuropatwy przekręciły wynik na korzyść Częstochowian. Co ciekawe wymieniony kondon został po owej operacji awansowany w strukturach, do sędziowania wyższej ligi … Resztę dopowiedzcie sobie sami …



Wracamy w pozytywnych nastrojach w stronę zregenerowanego autokaru.
Z balkonu jednego z okolicznych bloków pręży się w naszą stronę jakiś pacjent z niewielkim płótnem Rakowa – co kraj to obyczaj.
Ruszamy w drogę powrotną, która mija już płynnie, z drobnym postojem na Lotosie.
Do końca pozostają 4 kolejki.
Do rezerw medalików tracimy dzisiaj 4 punkty i tylko cud może sprawić, że dane nam będzie zagrać w barażach. My w to wierzymy!

Dodane: 2022-05-24
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04