Jesteśmy zawsze tam ...

Wyjazd na Zawisze Bydgoszcz był naszym drugim podejściem w tej rundzie, gdyż jak wiadomo, pierwszy mecz nie odbył się z powodu katastrofy pod Smoleńskiem. Wtedy w drodze było blisko 100 osób i po informacji, że mecz się nie odbędzie zawróciliśmy w Częstochowie ...

Oczywiście mecz został przełożony na środek tygodnia i każdy już wiedział, że raczej nie możliwe będzie, by do Bydgoszczy pojechać w tej samej liczbie i tak też było.
Na zbiórce pojawiły się 22 osoby po czym nastąpiły problemy, ponieważ bus miał 20 miejsc, jednak mimo to szybko znajdujemy rozwiązanie w postaci zwykłych krzeseł pożyczonych z pobliskiej restauracji i dwie osoby 400km. Podróżowały na krzesłach. Po drodze zatrzymujemy się na różnych zajazdach i na dłużej w Koninie, gdzie część osób udaje się na pobliskie osiedla w poszukiwaniu sklepów. Później udajemy się w dalszą drogę i w Bydgoszczy jesteśmy na godziną przed meczem. Stadion Zawiszy robił niesamowite wrażenie i śmiało można stwierdzić, że jest to jeden z najładniejszych obiektów w Polsce. Tak jak wcześniej wspomniano, nas na sektorze 22 i tylko parę razy zaznaczamy swoją obecność, bo ciężko było się przebić przez doping Zawiszy. Zawisza z jedną oprawą, która składała się z niebiesko-białych szarf ułożonych w postaci krzyża. Przez cały mecz obie drużyny kontrolowały sytuację na boisku i gdy już każdy myślał, że mecz zakończy się remisem to w ostatniej minucie Zawisza zdobywa bramkę. Na trybunach wybuchła ogromna radość i mogliśmy tylko zazdrość, bo tym razem to nam strzelono w doliczonym czasie gry. Po meczu piłkarze dziękują nam za przyjazd, a my ich nagradzamy oklaskami za walkę na boisku, bo punktów łatwo nie oddali. Również kibice Zawiszy pożegnali nasz zespół oklaskami co nie często się zdarza.
Niestety nie wszyscy do nas podeszli. Jedziemy w małej grupie za naszą drużyną na drugi koniec Polski, część osób musiała pobrać dwa dni wolnego od pracy, część musiała opuścić zajęcia w szkole, by zobaczyć jak Ruch traci bramkę w 93 minucie … ale to jest nieważne, bo czy wygrywasz czy nie. A taki Gierczak, który kompletnie nic nie pokazał na boisku, nie potrafi nam jako jedyny podziękować za przyjazd. Panie Piotrze, dla nas gwiazdą nie jesteś, bo brakuje Ci dużo do takich zawodników jak Marek Suker, czy Jacek Jankowski. A po „olewającym” potraktowaniu najwierniejszych kibiców, którzy pojechali do Bydgoszczy jednogłośnie stwierdzamy, że już nie musisz podchodzić po meczach do nas. Szybki sprint do szatni, prysznic i do domu przed telewizor.
Podziękowania jeszcze dla kibiców Zawiszy za wodę. W domu jesteśmy nad ranem.
Dodane: 2010-05-14
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04