140 osób w Rybniku - Relacja.

Data 6 września już przed sezonem była nazwana dniem najważniejszego wyjazdu w rundzie. Tego dnia właśnie jechaliśmy do Rybnika na mecz z ROWem. O tym, że to nie był zwykły wyjazd mogła świadczyć chociażby zaczęta dużo wcześniej niż zwykle reklama meczu ...

Skoro mecz z Rybnikiem miał być najważniejszym wyjazdem rundy to ultrasi musieli także jakoś upiększyć to spotkanie. Do samego końca jednak losy oprawy z naszej strony nie były pewne bo jeszcze na kilka dni przed meczem mieliśmy problemy finansowe, a także z materiałami i miejscem malowania, czyli z wszystkim. Ale na szczęście wszystko się ułożyło tak, że oprawę przygotowaliśmy w dość ekspresowym tempie.
Z Radzionkowa wyruszamy autobusem przegubowym + parę aut, oczywiście w obstawie.. Podróż w stronę Rybnika mija spokojnie. Po dojechaniu pod stadion od razu w oczy rzucają się uzbrojeni po zęby policjanci, a raczej AT, którzy wyglądali jakby czekali na przyjazd terrorystów z Al.-Kaidy, co nie może wróżyć nic dobrego. Tak też jest. Na bramie każdy jest dokładnie sprawdzany, przeszukiwany i musi się przedstawiać do kamery. Ochrona się skupiła na tak szczegółowym sprawdzaniu, że zaglądali nawet to jedzenia. Także i ultrasi mają trochę problemów z ochroną bo nie pozwalają nam wnieść rurek PCV twierdząc iż są to drzewce. Na szczęście po interwencji kibiców ROWu rurki udaje się wnieść. Pogoda tego dnia była upalna, bo temperatura wynosiła ok. 30 stopni, a ochrona zabierała wszystkie napoje, wyrzucając je później co nie było chyba zbyt przemyślanym ich krokiem.
W końcu wszyscy wchodzą na sektor na parę minut przed meczem i jest nas 140 w tym 8 z Szombierek Bytom! Od początku meczu jedziemy z dobrym jak na te warunki dopingiem, a zważając na jakieś problemy przy wchodzeniu na swoje sektory gospodarzy z początku jesteśmy jedyną dopingującą ekipą. W końcu jednak Rybniczanie uporali się z problemami organizacyjnymi i zaczynają prowadzić głośny doping, a my w tym czasie prezentujemy naszą pierwszą i główną oprawę w tym meczu złożoną z transparentu (The art of the creation) i sektorówki (herb i napis Ultras). Po tej prezentacji wieszamy flagi (Ciderland, Śp. Starszy, VITOR&SÓJCZE, falanga i wyjazdówka Szombierek). Do końca pierwszej połowy nie ultrasujemy, tylko skupiamy się na dopingu, raz lepszym, raz gorszym.
Rozpoczynamy drugą połowę i znów ruszamy z w miarę dobrym dopingiem. Tym razem prezentujemy flagowisko i jest to już nasza ostatnia oprawa tego dnia. Upalny dzień jak i całkowity brak napoi sprawiał, że nasz doping zaczynał siadać. Jednak w 70 minucie dostaliśmy kolejny zastrzyk energii, bramkę dla Ruchu zdobywa Gielza i zaczynamy wszystko od nowa. Euforia po bramce zaczynała już opadać, a ROW zaprezentował właśnie oprawę w postaci sektorówki z racami gdy po 7 minutach od 1 bramki Sebastian Gielza po raz kolejny strzela i już prowadzimy 2-0 ! Od tego momentu zabawa na naszym sektorze trwa już do samego końca i nawet bramka dla ROWu nie wytrąca nas z równowagi. W 86 minucie Marek Suker ustala wynik spotkania podwyższając nasz wynik na 3-1, a na naszym sektorze wybucha niesamowita radość. Od tego momentu już wszyscy wiedzieli kto po tym meczu będzie liderem !
Ostatni gwizdek sędziego i wielka radość. Dziękujemy piłkarzom za świetny mecz i za walkę do ostatniego gwizdka i chcemy się kierować już w stronę naszego autobusa. Jednak okazuje się, że coś nie tak.. Obok naszego pojazdu stoi pogotowie techniczne i coś montują. Na szczęście po około 30 minutach okazuje się, że bus jest zdolny do jazdy. Jak się jednak okazało później to nie był koniec kłopotów bo jeszcze dwukrotnie podczas jazdy do Radzionkowa musieliśmy się zatrzymywać na postoje około 15 minutowe w celu kolejnych napraw. Droga powrotna cały czas w obstawie policji, przejeżdżamy na wszystkich czerwonych światłach i stopach bez zatrzymań, ale i tak to niczego nie daje bo przy postojach awaryjnych i braku jakichkolwiek napoi w dość upchanym busie podróż ciągnie się niemiłosiernie. W końcu jednak docieramy do Radzionkowa..
Nasz wyjazd do Rybnika można uznać jak najbardziej za udany! Pomimo słabej frekwencji z naszej strony, problemami z ochroną i autobusem w drodze powrotnej wszystko to schodzi na drugi plan. Dla wielu był to z pewnością jeden z najlepszych wyjazdów, który trwał prawie 8 godz. Oby więcej takich meczy!
Dodane: 2008-09-07
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04