Baraż w Żywcu - relacja.

Mimo niekorzystnego wyniku w pierwszym meczu, można było zauważyć mobilizacje w szeregach naszych kibiców. Jedni przyjeżdżali za granicy na baraż, inni zapowiadali, że pojawią się na wyjeździe pierwszy raz od niepamiętnych czasów, a Ci co zawsze jeżdżą jechali, bo to ich sposób na życie i ciężko by było opuścić najważniejszy wyjazd na przestrzeni kilku lat ...

Do Żywca mieliśmy początkowo podróżować spec. pociągiem, jednak okazało się, że nie ma wolnych pociągów na ten dzień i trzeba było wybrać autobusy. Zbiórkę zaplanowaliśmy o godz. 13.30, a odjazd 14.00, gdyż do Żywca jest kawał drogi, ale jak się później okazało - była to zbyt późna godzina zbiórki. Gdy już wszystko było dopięte na ostatni guzik, bilety oraz koszulki sprzedane i można było wyruszyć to pojawił się kolejny problem - brak dwóch zamówionych busów. Większość kibiców czekało z niecierpliwością, aż nadjadą, lecz po kilku minutach pojawił się tylko jeden i trzeba było wyruszyć trzema zapełnionymi busami z lekkim opóźnieniem. Podczas drogi do Żywca, głównym antybohaterem została ... policja, która kierowała nas okrężną drogą, czyli przez Zabrze, Mikołów, Łaziska itd. a nie przez Katowice. Na trasie remonty, objazdy i korki w których trzeba było stać przy 32 C. ciepła. Większość już miała dość bo przy tak wypełnionych busach i przy takiej temp. Podróż nie jest przyjemna. Gdy już było wiadomo, że nie dojedziemy na pierwszy gwizdek postanowiliśmy zadzwonić do prezesa z Koszarawej, aby spotkanie przesunąć aby o 15 minut, jednak ten się nie zgodził tłumacząc, że sędzia nie może, a ochrona się nie zgadza – oto cała kultura Koszarawej ( piłka nożna dla kibiców ! ). Na miejsce dojechaliśmy w 30 minucie spotkania i na stadionie znajdowała się już część kibiców, która podróżowała samochodem więc szybko dołączamy do nich i meldujemy się w 230 osób w Żywcu !! . Sektor, a raczej klatka jak dla zwierząt, bardzo mała i część kibiców musiała stać po boku. Wywieszamy dwie flagi „Ciderland” oraz osiedlówka „Vitor & Sójcze” i dwie Szombrów, którzy i tym razem nas wspomogli w 7 osób. Doping z naszej strony na początku dobry, a raczej tylko w pierwszej połowie czyli przez 15 minut. W drugiej „zagrzało” się w sektorze i notujemy starcie z ochroną, która dzielnie broni wyłamanej bramki, gazując wszystkich i nie patrząc na to, że w sektorze znajdują się osoby, które tylko przyjechały popatrzeć na mecz. Po kilku minutach jak sytuacja się uspokoiła i można było otworzyć oczy, zaczynamy znów dopingować, ale tylko na chwile. Kolejna prowokacja ochrony i kolejne starcie i tak w kółko do końca meczu. Zorganizowanej grupy kibiców gospodarzy nie stwierdzono, jedynie publika dopingowała po bramkach, ktoś tam na bęben uderzał, inny zaś na trąbce grał. Jedynie dał znać o sobie Góral Żywiec, paląc szalik Koszarawej i śpiewając „ Jedno miasto, jeden klub „ na co odpowiadamy tym samym. Po meczu piłkarze rzucają nam koszulki oraz dziękują za doping i ogólnie za cały sezon. My im również dziękujemy mimo porażki w Żywcu 3:0. Pokazali charakter i walczyli do końca sezonu za co należą się im brawa – jak nie w tym roku, to w następnym ! Droga powrotna mija spokojnie i jak by nie było, w smutnej atmosferze, zmęczenie również dało się we znaki i w Radzionkowie jesteśmy o 21.30. Oby więcej takich licznych wyjazdów ! Widzimy się w następnym sezonie …
Dodane: 2007-06-21
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04