Sparta Lubliniec - Ruch 0:4 (relacja)

Na wyjazdowy mecz do Lublińca postanowiliśmy jechać pociągiem. Jak wiadomo, jest to środek transportu, którym raczej nie podróżujemy ze względu na słabe połączenie Radzionkowa z innymi stacjami, a na speca nie nazbiera się tak liczna grupa kibiców, jednak między Radzionkowem, a Lublińcem jest bardzo przyzwoite połączenie to decydujemy się na wyjazd pociągowy.

Cały koszt sobotniej "wycieczki" szacowany był w granicach 15-20 zł, lecz pózniej okazało się, że za tą cenę tego dnia moglibyśmy zajechać nad morze :-) . Zbiórkę zaplanowaliśmy na stacji Radzionków - Rojca o godz. 15.00, a odjazd pociągu był zaplanowany według rozkładu o 15.27. Trasa mija w dobrej atmosferze,
w końcu jechaliśmy po lidera, gdyż tego dnia Gks Tychy zremisował swój mecz więc już w pociągu trzeba było „rozruszać” gardła i na sześciu stacjach na których się zatrzymywaliśmy było wiadomo, że Cidroki jadą na mecz. Biletów nie kupowaliśmy bo nawet konduktor nie podszedł widząc większą grupę. Na miejscu jesteśmy 30 minut przed pierwszym gwizdkiem i z pociągu wychodzimy z okrzykiem „ Jesteśmy zawsze tam gdzie nasz Radzionków gra ! „ a następnie udajemy się w eskorcie radiowozu, tajniaków i policjanta (który za bardzo wczuł się w rolę „prowadzącego” albo był pierwszy dzień w swojej pracy ) na stadion. Musieliśmy się trochę pośpieszyć, bo dość spory kawał drogi był z dworca na stadion i byliśmy prowadzeni głównie wioskami, gdzie mijaliśmy szklarnie, mostki, domy i ludzi w oknach, którzy byli w szoku. Gdy już doszliśmy pod stadion większość postanowiła się zaopatrzyć w zimne piwo i udać do kasy po bilet za 3 zł, byli też tacy, którzy skorzystali z zamieszania wchodząc na stadion bez biletu. Spodobała się też opcja wnoszenia alkoholu na stadion i można było mecz oglądać popijając piwko – prawie jak na zachodzie, prawie robi wielką różnice ;-). Na sektorze meldujemy się w 88 osób ( w tym 5 osób z Szombierek Bytom – dzięki za wsparcie ) i wywieszamy trzy flagi : Bad Boys, łączona osiedlówka i nasza religia. Ochrony na stadionie jak na lekarstwo, jednak kilku w kamizelkach było obecnych w naszym sektorze i próbowali wytłumaczyć nam co można na stadionie, a czego nie można – skończyło się na kilku klapsach po czym opuścili sektor wzywając policję. Później już zajmujemy się dopingiem, który stał tego dnia na wysokim poziomie i praktycznie przez całe spotkanie dopingujemy. W drugiej połowie postanawiamy urozmaicić sytuację na trybunach i robimy „pociąg” na około stadionu. Część osób zostaje po drugiej stronie i zaczynamy prowadzić doping na dwie trybuny – po prostu tego dnia czuliśmy się jak u siebie w domu. Sędzia również musiał przerwać spotkanie dwa razy, gdyż kilku kibiców z radości po bramkach wskoczyło na murawę boiska, a na młynowego po kilku minutach nawet nie zwracał uwagi jak prowadził doping metr od linii bocznej. Nasi piłkarze po słabej pierwszej połowie pokazali klasę miażdżąc rywali w drugiej i wygrywając 0:4, co oznacza, że znów powracamy na fotel lidera – oby już do końca. Po meczu piłkarze dziękują nam za przybycie i szybko udajemy się na dworzec. Po chwili orientujemy się, że pod wpływem alkoholu jeden z naszych kibiców zabłądził w Lublińcu oddzielając się od naszej grupy. Gdy pociąg nadjechał zapada decyzja, że nigdzie bez niego nie jedziemy i zostają zaciągnięte hamulce ręczne. Po kilku minutach zguba się znalazła i wyruszamy do domu. W pociągu atmosfera przednia, piwo się lało do samego Radzionkowa, a konduktor znów biletów nie sprawdzał. Tylko w Miasteczku Śląskim dwie osoby próbowały wybić szyby, jednak szybko zostali przegonieni z dworca. Po powrocie zastał nas liczny oddział policji plus kamera i kolejny raz policja pokazała jak potrafi się „ komunikować „ z kibicami. Robili wszystko by tylko nas mieć na taśmie, oraz musieli użyć siły wobec osób, które miały kaptur na głowie lub szalik na twarzy. Był to jeden z lepszych wyjazdów i nadal podczytujemy dobrą pasę, zaczynają od Tych i kończąc w Lublińcu, a do końca rundy pozostało jeszcze kilka wyjazdów i życzmy sobie, żeby były tak samo udane jak ten opisany powyżej. Niech żałują Ci co nie pojechali, zważywszy na to, że podróż do Lublińca kosztowała „aż” 3 zł, a atmosfera była wzorowa. Lidera mamy do końca go nie oddamy !
Dodane: 2007-05-24
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04