Nowa jakość, nowy Ruch - lata 1994-1996 r.

Sezon 94/95 to okres dużych zmian zarówno w klubie jak i na trybunach naszego stadionu. Najpierw kilka słów o tym, co działo się na boisku, bo miało to na pewno przełożenie na to co działo na trybunie naprzeciw budynku klubowego.
Nastąpiła tzw. wymiana pokoleniowa, z starego składu zostało tylko kilku zawodników, a trzon zespołu od tego roku zaczęło tworzyć grono juniorów sprowadzonych przez prezesa Bombę z Górnika Zabrze. Nazwiska takie jak; Przewożnik, Kompała, Jarosz, czy Wrześniewski miała za jakiś czas poznać cała Polska ...

Piłkarze szybko się docierali, więc na lepszą grę nie trzeba było długo czekać.
A dobra gra jak wiadomo zawsze ściąga na trybuny większą liczbę kibiców. Część z nich trafia siłą rzeczy do młyna, więc nasze grono zaczęło się dosyć szybko powiększać.
Nie uszło to uwadze naszym sąsiadom, czyli Polonii Bytom. Stosunki między kibicami obydwu klubów, zazwyczaj poprawne, zaczynają się coraz bardziej psuć.
Nie jest to jeszcze jakaś kosa, ale złe ziarno zostało na pewno zasiane.
Na pobliskich osiedlach zaczynają się pojawiać fan cluby z prawdziwego zdarzenia, pojawiają się fc samych zawodników, a takie osiedla jak Sójcze czy Vitor mówią już otwarcie, że są tylko za Cidrami.
W tym okresie dochodzi do pierwszych bliskich kontaktów z naszą przyszła zgodą czyli Szombierkami Bytom. Ktoś zawiera jakieś przyjazne stosunki z kibicami Górnika Zabrze z Tarnowskich Gór.
Tego było już za dużo dla kibiców Polonii, którzy uznali, że za bardzo sobie pozwalamy i że "wybijamy się na samodzielność" bez ich pozwolenia.
Na wiosnę 1995 zostaje zawarta zgoda z Szombierkami i ich wizytą na stadionie przy Narutowicza. Na to tylko czekała Polonia, która po meczu "zabrała się" za kibiców obydwu drużyn.
Spory o to, kto pierwszy dał nogę i zostawił ziomków trwają do dzisiaj zarówno w Radzionkowie jak i Szombierkach.
Fakt pozostaje jednak taki, że zarówno Szombry jak i my dostaliśmy porządny i konkretny oklep.
A więc koniec dobrych stosunków między Bytomiem, a Radzionkowem stał się rzeczywistością. Dla nas Polonia stała się największym wrogiem, ten stan rzeczy naturalnie istnieje do dziś.
Oczywiście rozpadła się też nasza zgoda z Szombierkami. Z sportowego punktu widzenia Ruch osiąga 4 miejsce w lidze dając nam przedsmak tego co czeka nas w najbliższych latach.
W sezonie 95/96 cel już jest tylko jeden: AWANS !!
Zaczynamy go od wyjazdowego spotkania w Piekarach Śląskich z tamtejszą Olimpią.
Nie wiem czy można to nazwać inwazją, bo to może za duże słowo, ale niech pozostaje fakt, że tego upalnego sobotniego wieczoru klatka dla gości w Piekarach pękała w szwach od ponad dwóch setek naszych fanów, a poza nią połowa tego kameralnego stadionu żywo reagowała na to co wyprawiają piłkarze Cidrów. Więc to mówi samo za siebie.
Drużyna gra doskonale całą jesień, a młyn na naszym stadionie jest naprawdę przyzwoity.
Zaliczamy też wszystkie jesienne wyjazdy. Dobrego humoru w przerwie zimowej nie przerywa też fakt, że ostatni mecz, przy zimowej scenerii kończy się naszą minimalną porażką. Była ona jedyna w całej rundzie.
Wiosna już nie jest taka kolorowa jak jesień nie mniej nie ma ona specjalnego wpływu na początku na naszych kibiców.
Młyn jest wciąż solidny, wyjazdy zaliczane. Jednak nie najlepsza gra odbija się w końcu także i na nas.
Przychodzi porażka na Lędzinach, upokarzająca nas klęska u siebie z Odrą Opole.
Jest żle, zarówno na boisku jak i na trybunach, a upragniony awans znowu wydaje się uciekać nam sprzed nosa.
Ostatni mecz u siebie z rezerwami Rakowa ogląda tylko garstka miejscowych kibiców. Zwycięstwo daje nam jeszcze iluzoryczne szanse na awans.
Na ostatni mecz do Katowic wybiera więc tylko około 100 najwierniejszych kibiców. Wygrywamy 3-1 i strugach deszczu czekamy na informacje z Częstochowy gdzie gra Górnik Lędziny.
Ile wtedy zostało obgryzionych z nerwów paznokci nie sposób chyba zliczyc. Wreszcie jest wynik: Raków-Lędziny 2-2 !! A więc AWANS !!
Wreszcie upragniony AWANS !!
Radość jest przeogromna, zarówno na stadionie w Murckach jak i samym Radzionkowie gdzie spontanicznie zebrana grupa kibiców idzie świętować ten fakt pod budynek klubowy.
Tak radosnego powrotu z meczu nie pamiętał chyba nikt z kibiców Radzionkowa.
W knajpach do długiej nocy świętowano to co jeszcze kilka godzin wcześniej wydawało się niemożliwe.
W nowy sezon wkraczamy już jako II ligowiec, a wraz z nim już całkowicie skonsolidowana i dojrzała grupa radzionkowskich fanatyków.
Lecz to już całkiem inna historia ...
Dodane: 2014-01-24
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04