Druga liga i awans do elity! 1996-1998r

Inauguracyjne spotkanie w II lidze po ponad 40 latach naszej nieobecności w tej klasie rozgrywkowej przyszło nam rozegrać z naszą niedawną zgodą czyli Szombierkami. Atmosfera na tym meczu była spokojna i nie dało się odczuć żadnych antagonizmów ani obupulnych pretensji spowodowanych przyczynami rozpadu tej zgody.
Kibice Zielonych zameldowali się u nas w sile około 40 szala. Na trybunach zasiadło około 5 tyś. widzów, a nasz młyn liczył grubo ponad 250 głów, którzy gorącym dopingiem zagrzewali naszych piłkarzy do gry ...

Nie ma pewności, czy akurat na tym meczu, czy też dwa tygodnie później doszło do wydarzenia, które położyło się cieniem zarówno na naszych stosunkach z Szombierkami jak i w ogóle w zachowaniu kibiców Radzionkowa.
Chodzi konkretnie o flagę Szombierek, którą ci ostatni dali nam do wywieszania na płocie podczas naszej zgody.
Flaga ta została przez naszych kibiców spalona, a powinna zostac w takim przypadku kibicom Szombierek oddana.
Dwa tygodnie później naszym następnym rywalem była drużyna Dyskobolii Grodzisk, której kibice w liczbie kilkunastu pojawili się na naszym stadionie i podczas którego zostały zawiązane przyjazne stosunki z kibicami z Grodziska.
Sam mecz był porywającym widowiskiem które nasza drużyna wygrała 4-2, a podczas którego można było być światkiem rzadko spotykanego na Narutowicza 11 zdarzenia.
Do dopingu włączył się cały stadion, co przy kilkutysięcznej widowni dało naprawdę wspaniały efekt.
Następnym naszym rywalem była Polonia Bytom z którą przyszło nam rozegrać mecz na stadionie przy Olimpijskiej w Bytomiu. Ciekawostką może być fakt, iż było to pierwsze oficjalne spotkanie między tymi drużynami.
Nasi kibice zapełniają sektor przyjezdnych w liczbie około 1000. Mecz kończy się remisem lecz po interwencji Mariana Janoszki zostaje on zweryfikowany jako walkower dla Radzionkowa.
Po tym meczu grupa kibiców Radzionkowa zostaje także obrzucona kamieniami w Białym Domku (Bar przy naszym stadionie)
Dobra i praktycznie pozbawiona porażek gra naszej drużyny powoduje, że na naszym stadionie frekwencja wynosi w granicach 5- 6 tysięcy, a młyn oscyluje w granicach 250-350 szala.
Jesienią nasz obiekt odwiedzają jeszcze kibice Zawiszy Bydgoszcz, Górnika Wałbrzych oraz bodajże Elany Toruń.
My zaliczamy min. wyjazdy do Myszkowa oraz do Namysłowa.
Rundę rewanżową rozpoczynamy od meczu z Szombierkami, gdzie pojawiamy się podobnie jak na Polonii w liczbie około 1000.
Wiosną nasz obiekt gości min, kibiców gdańskiej Lechii, Startu Namysłów, Miedzi Legnica, Myszkowa oraz oczywiście fanów Polonii Bytom, którzy pojawili się w liczbie 1000-1200 przy frekwencji na stadionie sięgającej blisko 8 tysięcy.
Liczba widzów, która ogladała to spotkanie wydawała nam się bardzo duża ale jak już się w niedługim czasie okazało nie raz z tego powodu będziemy zadziwieni.
My zaliczamy oprócz bliskiego wyjazdu do Rydułtowów jeszcze kilka innych.
Sezon kończymy na 6-tym miejscu, zaliczając 2/3 wyjazdów oraz prowadząc na każdym meczu dobry doping w młynie, którego liczebność nie schodzi nigdy poniżej 200 szala.
Następny sezon po drobnych wzmocnieniach rozpoczynamy z cichymi nadziejami na nawiązanie walki o czołową lokatę dającą nam prawo gry w I lidze.
W rundzie jesiennej na szczególna uwagę zasługują 4 mecze.
Pierwszym z nich to nasz wyjazd do jednego z naszych bezpośrednich rywali do awansu, czyli do drużyny Górnika Konin grającego wtedy pod nazwą Aluminium.
Podczas naszego podejścia pod kasy dochodzi do starcia z kibicami z Konina, które wygrywamy kasując przy okazji kilka szali.
Koninianie po meczu rewanżują się nam ... zrzucając z wiaduktu na nasz autobus betonowy krawężnik.
Drugi to nasza listopadowa wizyta na Olimpijskiej w Bytomiu, gdzie pojawiamy się liczbie wyjazdowej, która do dzisiaj nie została pobita.
Na Polonii meldujemy się w około 2000 osób.
Przed tym meczem kibice Polonii wybijają szyby w oknach Marianowi Janoszce, aby ten wystraszył się i nie strzelał bramek Polonii.
Jak się okazało "Ecik" nic sobie z pogróżek ani z sposobu ich wyrażania nie robił i na wiosnę odwdzięczył się polonistom w dwójnasób.
Do trzeciego z wymienionych przeze mnie spotkań dochodzi już 9 dni później, a naszym rywalem w 1/8 Pucharu Polski jest Ruch Chorzów.
Był to w każdej mierze mecz wyjątkowy. Bilety na to spotkanie rozeszły się już dużo wcześniej, a na stadionie zjawiło się około 13-14 tysięcy widzów.
Nasz młyn liczył wtedy około 700 szala, ale prawdziwym szokiem była dla nas liczba Niebieskich, którzy pojawili się tego dnia na sektorach dla gości.
Trudno jest oszacować ich liczbę ale tak szczelnie zapełnionego sektora gości jeszcze nigdy przedtem ani nigdy pózniej na Narutowicza nie widziano. Niektórzy mówią, że było ich grubo ponad 3 tysiące, ale nawet jeżeli to liczba zawyżona nie zmienia to faktu, że byli najliczniejszą z dotychczasowych odwiedzających nas ekip.
Po strzeleniu drugiej bramki przez Radzionków kibice Niebieskich zaczęli zadymę, którą jeszcze nigdy wcześniej na naszym stadionie nie miała miejsca.
Uczestniczyło w niej co najmniej 3/4 chorzowian, w ruch poszły betoniki z sektora, a policja długo nie mogła dać sobie rady z furią kibiców Ruchu. Na tym meczu dochodzi też do drugiego kompromitującego nas zdarzenia. Podczas walki chorzowian duża grupa pikników zaczyna skandować tekst "Jebać Chorzów, Jebać", a do którego przyłącza się część naszego młyna.
Zostaje to prawie natychmiast uciszone, ale fakt tego niegodnego prawdziwego kibica czynu poszedł w świat.
Już nigdy na szczęście podobne wydarzenie nie miało w naszych szeregach miejsca.
Czwartym meczem w tej rundzie to przyjazd kibiców KS Myszków, których drużyna także liczyła się walce o awans.
Fakt, iż był to już późny listopad oraz to, że Myszków jest niedużym miastem na szczególną uwagę zasługuje liczba w jakiej pojawili się myszkowianie.
Na Narutowicza 11 zjawiło się ich w granicach 300-400 osób. Mecz ten zakończył się remisem 2-2 i to kibice z Myszkowa cieszyli się z tytułu mistrza jesieni.
Nam pozostała po tej rundzie pozycja wicelidera rozgrywek mimo, iż ponieśliśmy tylko jedną porażkę tydzień wcześniej w Jeleniej Górze, gdzie oczywiście tak jak na i innych wyjazdach zjawiają się nasi kibice w sektorach dla gości.
Na wiosnę z gry o awans odpadają kolejni pretendenci, chociaż my rozpoczynamy tą rundę od porażki 0-1 z Miedzią Legnica, której kibice w liczbie około 50 zjawiają się na naszym stadionie.
Po kilku słabych meczach z gry wypada Myszków, potem Aluminium Konin, którego kibice nie odważają się na przyjazd do Radzionkowa pomimo chyba rewanżu jaki chcą im zaserwowac nasi fani w podzięce za jesienny "krawężnik".
Trzeba również odnotować nasz wyjazd na 1/4 Pucharu Polski do Zabrza, gdzie w liczbie 1000 osób dopingujemy naszych piłkarzy prawie przez całe spotkanie zagłuszając miejscowych i gdzie przegrywamy po dramatycznej serii rzutów karnych 9-8 mimo tego, że prowadziliśmy już w nich 3-1.
Jako ciekawostkę z tej rundy można odnotować przyjazd kibiców Startu Namysłów, którzy w kilkanaście osób pojawiają na początku drugiej połowy meczu z nami, odpalają potężną petardę hukową i po chwili zostają wyrzuceni przez psiarnię z naszego stadionu.
Można powiedziec że weszli z hukiem i z hukiem z niego wylecieli. Była to najkrótsza, bo trwająca niespełna minutę wizyta kibiców przyjezdnych na naszym stadionie.
W końcu w grze o awans liczyły się już tylko dwie drużyny: Ruch Radzionków i Polonia Bytom.
Czy może być coś wspanialszego dla kibica Cidrów, biorąc pod uwagę fakt, iż decydujący mecz będzie rozgrywany na naszym obiekcie?
Bilety na ten mecz trzeba było kupić wcześniej, tak jak to miało miejsce podczas spotkania z Ruchem Chorzów.
Sam mecz był rozgrywany w dziwnej aurze pogodowej, bo pierwsza połowa to lejący się z nieba ponad 30 stopniowy upał zaś druga połowa to tropikalna ulewa.
Mecz ten ściągnął na nasz stadion około 9 tyś widzów w tym około 800-900 kibiców Polonii.
Decydującą o zwycięstwie bramkę strzela nikt inny jak sam Janoszka, który po golu złośliwie kłania się kibicom jak i działaczom Polonii wywołując wściekłośc w szeregach polonistów i niesamowitą euforię w naszym młynie który w liczbie około 600 szala tańczy odwrócony tyłem do boiska, bez przemoczonych koszul w ścianie deszczu i przy ogłuszającym huku piorunów. Naprawdę imponujące wrażenie.
Po tym meczu zostaje nam tylko "przybić" awans meczem z Karkonoszami Jelenia Góra, który wygrywamy 3-1.
W całym Radzionkowie po tym meczu mają miejsce imprezy trwające do białego rana.
Ostatni mecz to nie mający znaczenia już wyjazd do Myszkowa, który oczywiście tak jak i wszystkie inne wyjazdy w tym sezonie zaliczamy.
Stała się rzecz o której nikt 2 lata wcześniej nie śmiał nawet marzyc:
RUCH RADZIONKÓW W I LIDZE !!










Dodane: 2014-02-02
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04