Na 3 ligę nadszedł znowu czas 2003-2006. II odsłona

Po kilkutygodniowej przerwie wracamy na III ligowe stadiony. Z cichą nadzieją na coś większego w tym roku. Poprzedni nie zachwycił, więc liczymy, że może w tym roku zagramy o najwyższe cele.
Rozpoczynamy go od zwycięstwa nad Promieniem Żary i jak się można było spodziewać od zera przyjezdnych.
My tradycyjnie o tej porze roku, w około 100 szala w młynie. Kolejny mecz to nasz wyjazd na Walkę Makoszowy ...


Pojawiamy się tam w 55 osób i prezentujemy oprawę związaną z 85 rocznicą powstania naszego klubu, która właśnie tego dnia jest obchodzona i świętujemy okazałe zwycięstwo naszych piłkarzy 4-0.
Kolejnym rywalem jest Miedz Legnica, ale nie doczekujemy się wizyty gości, podobnie jak tydzień później, gdy naszym kolejnym rywalem jest Chrobry Głogów. Ekipy te dosyć znane niestety nie są już w takiej formie jak kiedyś i widocznie wycieczka do Radzionkowa to dla nich zbyt duży wysiłek.
Za to podczas meczu z Chrobrym nasz sektor odwiedzają kibice Polonii, którzy przychodzą z pretensjami, że jeden z naszych potraktował jednego z polonistów siekierą, kiereszując mu plecy.
Dochodzi do niesnasek i pyskówki, ale jak to zawsze bywa przychodzi policja i poloniści muszą opuścić nasz stadion. Incydent z siekierą nieprzyjemny i nie przynoszący nam chluby, ale jak się później okazało to nasz kibic został wcześniej pobity przez kilku polonistów i to jeszcze w obecności jego dziewczyny.
Zresztą w skali kraju nasze potyczki z Polonią i tak są nacechowane honorem, bo używanie sprzętu przez obydwie strony prawie nigdy nie ma miejsca.
Kolejny wyjazd to obecność naszych 5 fanów na Oporowskiej we Wrocławiu.
Potem nasz obiekt odwiedza kilku kibiców TORu Dobrzeń, będących fc Odry Opole.
Następny wyjazd to gratka. GKS Jastrzębie. Wybiera się nas tam 50 osób.
Niektórzy z Cidrów chyba za bardzo świętowali ten wyjazd bo 2/3 naszych kibiców było pijanych.
Wchodzimy na sektor, wywieszamy kilka flag i dopingujemy. Nic nie wskazuje na to, co miało się stać w przerwie.
Kto był w Jastrzębiu ten wie, że sektor gości dolega do budynku klubowego.
Na długości kilku metrów od wyjścia jest wysoka stalowa blacha, która zasłania wejście do owego budynku.
I to właśnie stamtąd pojawia się osłoniętych tym kamuflażem kilkunastu kibiców Jastrzębia, którzy atakują nasze flagi.
Większość naszych kibiców była porozrzucana po sektorze i jastrzębianie nie mieli specjalnych kłopotów z zerwaniem naszego pierwszego płótna. To wywołuje natychmiastową reakcję naszych, którzy zbiegają w dół sektora w celu obrony drugiej flagi.
Tą już bez problemu bronimy, a napastnicy po kilkudziesięciometrowym sprincie znikają na swoich sektorach.
Co ciekawe, na chwilę przed atakiem znikła gdzieś prewencja zabezpieczająca nasz sektor, a gdy na murawę chcieli się wbić nasi kibice w celu odbicia flagi to ci ostatni nagle wyskoczyli jak diabeł z pudełka i nie było mowy, aby ktokolwiek z nas opuścił sektor gości.
Ciekawa rzecz, ale nie chcę tu niczego insynuować, bo może był to zwykły zbieg okoliczności i próba ujęcia czegoś w co by tu nie mówić doskonalę zaplanowaną akcję Jastrzębia.
Następny wyjazd to nasza 10 osobowa wizyta na Polarze Wrocław, a potem już to na co czekaliśmy pół roku.
Ruch Radzionków - Polonia Bytom. Na ten mecz zbieramy się w około 300 osób w młynie, mamy pirotechnikę, która niestety nie całe udaje nam się odpalić.
Doping doskonały przez cały mecz, lecz niestety to poloniści tego dnia cieszyli się tak jak my ponad rok wcześniej ze zwycięstwa swojej drużyny na wyjeździe.
Samych kibiców Polonii to jakieś 600-700 szala z zgodami, lecz co ciekawe w miarę ich powrotu do domu na Internecie pojawiały się coraz większe liczby polonistów obecnych na tym meczu by w końcu jakiś niepoważny kibic drużyny z Olimpijskiej podał liczbę około 1000 -1200 osób zasiadających tego dnia na sektorze gości.
Jak się można było domyślić nasza liczba topniała w relacjach polonistów (w miarę jak ich przybywało), by w końcu osiągnąć liczbę około 150 osób.
Dopiero fotki zamieszczone w sieci rozwiały wątpliwości i zostały zgodnie potwierdzone z tymi liczbami, które zostały tu przedstawione.
Podczas pierwszej połowy z naszego sektora musi się ewakuować pewna liczba młodych wiekiem pikników z Polonii, ponieważ dosyć wyraźnie dawali do zrozumienia, że są za Polonią, a to nie uszło uwadze naszym kibicom, którzy postanowili obić ową zuchwałą grupkę, która na dodatek usadowiła się koło naszego młyna. I tylko interwencja sił porządkowych uratowała ową grupę od tego, aby nie zakończyła tego dnia na pogotowiu.
Następnie w 40 osób pojawiamy się na sektorze gości Rozwoju Katowice.
Miejscowi tym razem w związku z naszą wizytą postanowili się pokazać. Kręcą około 50 osobowy młyn, mają kilkanaście szalików i jedną dużą, nową i ładną flagę.
Są oni jednak cały mecz skutecznie zagłuszani przez nasz doskonały doping, co nawet odnotowano w dodatku sportowym Gazety Wyborczej dla regionu śląskiego.
Po meczu coś tam próbują do nas krzyczeć ale zostają wyśmiani przez naszych i po kolejnym zwycięstwie w dobrych humorach wracamy bez przygód do Radzionkowa.
Jesienią jeszcze 3 naszych fanów oklaskuje nasze okazałe zwycięstwo w Słubicach.
Na zakończenie rundy jesiennej nasz mały klasyk. Odra - Ruch. Na ten wyjazd już dosyć długo czekano, lecz gdy doszło do zbiórki nasze oczekiwania przeszły wszelkie granice.
Ponad 160 osób chętnych na wyjazd na Oleską !
Jedziemy tą solidną ekipą na stadion Odry. Wchodzimy na sektor i od razu jedziemy mocno z dopingiem.
Odry tego dnia bardzo mało w młynie, bo jakieś 70-80 osób, więc niema większego problemu z tym, aby na stadionie Odry słyszalni byli tylko kibice Radzionkowa.
Tego dnia nie brakuje też oprawy, a swój debiut ma miejsce nasza nowa ekipa ultrasowska South Inferno 04, która wspólnie z Brygadą RR przygotowała ciekawą oprawę.
Kończy się jesień, a my jesteśmy na doskonałym 3 miejscu z niewielką stratą do prowadzących w tabeli Śląska i Polaru.
Wiosnę zaczynamy więc z wielkimi nadziejami na awans. Nasz pierwszy wiosenny wyjazd to wizyta blisko 30 fanów żółto - czarnych na Miedzi Legnica.
Tydzień później podobna grupa wybiera się na Chrobrego Głogów, ale wieść o chorobie Papieża powoduje, że odwołujemy ten wyjazd.
Jak się później dowiadujemy wiele ekip tego dnia rezygnuje z wyjazdów i opraw, a Ojciec Święty umiera tego samego dnia wieczorem.
Po tygodniowej żałobie naszym następnym rywalem jest Śląsk Wrocław, który pojawia się dobrej, ponad 150 osobowej liczbie wspierany przez kibiców Wisły Kraków.
Nas zbiera się około 300 w młynie. Prezentujemy dobrą oprawę okraszoną pokazami pirotechnicznymi i doskonałym dopingiem, a nasi piłkarze wygrywają mecz.
Druga liga coraz bliżej, bo jesteśmy już liderem rozgrywek. Następnie jedziemy w 55 osób na TOR Dobrzeń na Opolszczyźnie.
W trakcie pierwszej połowy robimy wjazd na murawę, a po drugiej bramce dla naszych pod naciskiem naszych runął płot.
W drodze powrotnej mamy starcie z jakimiś miejscowymi burakami pod Strzelcami Opolskimi, których przeganiamy.
Aż wreszcie nadchodzi apogeum tego sezonu czyli mecz z GKS Jastrzębie.
Ciśnienie na ten mecz było wielkie tego dnia, a w całej okolicy gromadziły się już grupy naszych fanów.
I nie ma się co dziwić - chęć rewanżu za straconą jesienią flagę była wielka.
Na tym meczu młyn osiągnął największą od czasów I ligi frekwencję. Było nas ponad 350 szala ! A takie FC jak Sójcze i Vitor wystawiły z tej okazji ponad 100 osobowe składy.
Gości zameldowało się około 130 tego dnia.
Mecz zaczyna się od próby dymu rozkręconego przez naszych. Potem mecz, kapitalny doping, oprawa i triumf nad GKS Jastrzębie 4-1.
W trakcie meczu Jastrzębie pali naszą zdobytą jesienią flagę, co doprowadza do wściekłości naszych kibiców.
Mecz się kończy ale to nie koniec atrakcji.
Już po jego zakończeniu policja chce zawinąć jednego z naszych co wywołuje kibiców Radzionkowa.
Atakujemy prewencję kamieniami przy okazji atakując od strony ulicy Narutowicza sektor gości.
Policja używa broni gładkolufowej w wyniku czego rannych zostaje kilkunastu naszych, a po stronie policji około 10 funkcjonariuszy potrzebuje opieki lekarskiej po starciach z naszymi kibicami.
Zamieszki trwają prawie godzinie, a ich pokłosiem było 10 aresztowanych naszych kibiców, którzy dostają wysokie wyroki i zakazy stadionowe. To było apogeum tego sezonu, zarówno piłkarskie jak i kibicowskie.
Ruch był liderem, a my już szykowaliśmy na świętowanie awansu. Lecz jak to często bywa, ten kto wysoko mierzy nagle często nisko spada.
Od tego momentu notujemy ciągły spadek formy naszych piłkarzy, a co za tym idzie spadek w ligowej tabeli.
W kilka osób po meczu z Jastrzębiem jedziemy do Kątów Wrocławskich, gdzie remisujemy.
Później ta sama ekipa jedzie do Żar, gdzie znowu oglądają remis naszej drużyny po to, aby po trzech dniach zawitać na Olimpijską 2 w Bytomiu. Po podobnej selekcji jak 1,5 roku wcześniej na stadion Polonii wybiera się ponad 250 kibiców Radzionkowa.
Prewencja prowadzi nas okrężną drogą , po to by wsadzić nas na obrzeżach Radzionkowa do autobusu. Tam trafiamy na kilkunastu kibiców Polonii z Radzionkowa. Szybka akcja i po kilku chwilach naszym łupem pada kilka szali, a owi kibice po zaliczeniu oklepu muszą szybko opuścić autobus i poszukać sobie innego transportu na mecz.
Wchodzimy na sektor i wywieszamy parę zdobyczy, czyli skrojoną flagę Polonii, nieduży dywan z bytomskich barw plus najświeższą zdobycz z autobusu. Polonia wystawia około 800 osobowy młyn, a na płocie zawisają skradzione ponad 1,5 roku flagi z naszego magazynu klubowego plus dosyć poważny dywan. W drugiej połowie płoną zarówno bytomskie jak i radzionkowskie barwy, a my pod koniec meczu wywieszamy transparent gratulujący Polonii dużej rzeszy przerzutów z Radzionkowa. Niestety przegrywamy ten mecz. Za tydzień przychodzi porażka u siebie z Polarem i nasze szanse na awans zaczynają znikać.
Jeszcze remis u siebie z Rozwojem, którego kibice w liczbie około 20 meldują się na Narutowicza 11 . Trochę odżywa nadzieja, gdy wygrywamy w Nowej Soli na tamtejszym Dozamecie, gdzie pojawia się trzech naszych fanów.
Niestety remis u siebie z Słubicami i nasza porażka w Zielonej Górze przekreślają nasze szanse na awans, a nawet na baraże. Co warto podkreślić w Zielonej Górze zaliczamy jedyne w tym sezonie zero wyjazdowe.
Ostatni mecz ,tym razem już o pietruszkę rozgrywamy z Odrą Opole. Na stadionie pustki, ale my mimo wszystko wystawiamy około 120-130 młyn. Na początku meczu przez płot wbija się około 100 osobowa grupa Odry wraz z Polonią. Jednak owa ekipa nie widocznie ochoty na żadną konfrontację z nami mimo, że po meczu na łamach internetowych znowu wypisują niesamowite rzeczy. Faktem jest, że w tym czasie na obiekcie nie było policji i mieli wolną drogę na nasze sektory. Jednak oni zostali na miejscu, zadawalając się darmowym wejściem na mecz. Mecz wygrywamy, lecz to niestety tylko małą satysfakcja.
Sezon wielkich nadziei na awans do 2 ligi niczym 13 lat wcześniej kończy się wielkim rozczarowaniem i 4 nie dającym niczego miejscem w tabeli.










Dodane: 2014-06-09
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04