Runda wiosenna 2014/2015 - podsumowanie

Runda wiosenna sezonu 2014/2015 przebiegła szybciej niż mogło by się to wydawać i na pewno nie mogliśmy narzekać na nudę, ponieważ wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie, a punkt kulminacyjny miał miejsce w Knurowie na meczu z Concordią.
Przeżyliśmy wyjazd, który każdy z nas na swój sposób zapamięta do końca życia.
Wydarzenia z Knurowa, gdzie policja zabiła fanatyka Concordii, miały wpływ na dalszą część sezonu, ponieważ nałożono na nas rekordową karę w postaci pół rocznego zakazu wyjazdowego, a przecież czekał na nas jeszcze mecz barażowy o III ligę, gdzie nie mogliśmy oficjalnie jechać.
Piłkarsko wielkim rozczarowaniem zakończyła się runda jesienna jak i cały sezon.
Mieliśmy awansować bez problemu, bo warunki w Radzionkowie były do tego znakomite i nikt nawet nie myślał o tym, że ponownie zostaniemy w IV lidze, a jednak stało się inaczej ...

O ile w pierwszym meczu barażowym w Bełku nasz zespół pokazał się z dobrej strony i mimo porażki każdy nadal wierzył w awans, to już w drugim spotkaniu, na naszym stadionie oglądaliśmy nie ten zespół, co przez cały sezon.
Zacznijmy jednak podsumowanie od samego początku ….
Po zimowej przerwie czekał na nas pierwszy wyjazd do Grodźca, dzielnica Będzina.
Mimo, że rywal nie prezentuje żadnego kibicowskiego poziomu to są to tereny Zagłębia Sosnowiec i zawsze trzeba być przygotowanym na wszystko.
Stadion w Grodźcu bardzo specyficzny. Jedna trybuna, a obok opuszczona cementownia.
W sektorze gości, o ile można go tak nazwać, pojawiliśmy się w 65 osób.
Do przerwy w zasadzie nic szczególnego się nie działo, lecz właśnie w przerwie wszystko się zmieniło.
Sektor gości jest tak umiejscowiony, że gospodarze aby wejść na stadion musieli przez niego przejść.
Nagle między nami pojawiły się jakieś lokalne menele, szukając zaczepki.
Oczywiście po chwili zostają obici i wyproszeni z tej trybuny, a w tym samym momencie przy kasie zbierają się jakieś małolaty i też zostają przegonieni.
To nie koniec wydarzeń. Po kilku minutach zjechała się policja, wpadła do naszego sektora no i zaczęło się standardowe, zoomowskie działanie.
Próby wyciągnięcia chłopaków, mandaty za drobne rzeczy, pałowanie i tak już do końca spotkania, lecz na sam koniec przeszli już samych siebie.
Podziękowaliśmy piłkarzom za wygrany mecz i kierujemy się w stronę kasy i co się okazuje?
Że nie możemy wyjść, ponieważ wszyscy otrzymają mandat za … przeklinanie.
Kordon ustawiony i w pełni gotowy, lecz mandatów nie przyjmujemy i wszystko trafia do sądu.
Jeden z chłopaków został jeszcze zawinięty na dołek i dopiero po godzinie ruszyliśmy w stronę Radzionkowa.



Po ciekawym meczu w Grodźcu czekał nas mecz z Slavią Ruda Śląska na naszym stadionie.
O dziwo goście zapowiadali swój przyjazd do Radzionkowa, jednak biletów oficjalnie nie zamawiali przez kosę ze swoim zarządem.
Oczywiście przyjazd kibiców zmobilizował też nas, a żeby było jeszcze ciekawiej to byliśmy dogadani z kibicami Slavii, aby w razie problemów weszli na nasz sektor.
Zmobilizowała się też policja, która od początku „pilnowała” kibiców z Rudy Śląskiej.
Z dużymi problemami dotarli do nas pod stadion i tam oczywiście policja oznajmiła, że nigdzie nie wejdą, więc próbujemy ich wprowadzić na nasz sektor, ale policja tego dnia była mocno spięta i nawet tego nie mogliśmy uczynić. Mało tego. Jeden z naszych kibiców próbował odebrać gości i w tym momencie policja zawija go na komisariat i dopiero zostaje wypuszczony jak kibice z Rudy Śląskiej zostali odesłani w drogę powrotną.
Duży udział w tej akcji miał między innymi koleś od spraw bezpieczeństwa, który nie pierwszy raz wykazał się głupotą i w dużej mierze przez niego było całe te zamieszenia.
Podczas meczu doping nie był prowadzony, flagi również nie wisiały, a wszystko to na znak protestu.
Miało być fajne widowisko na trybunach, ale tradycyjnie wszystko zepsuła policja.
Kolejny wyjazdowy mecz z Przyszłością Ciochowice z powodu złej pogody został przełożony na późniejszy termin. Powodem przełożenia było zalane boisko, szkoda tylko, że parę km dalej wszystkie inne drużyny mogły rozegrać normalnie swoje spotkania.
Na 3 dni przed wyjazdem zapisanych było 56 osób, więc tylko można żałować, że mecz się nie odbył.
Po Ciochowicach kolejnym rywalem była Polonia Poraj.
Rywal ten nie wzbudził większego zainteresowania w naszych szeregach i wyjazd nie był oficjalnie organizowany, lecz 25 osób dotarło na miejsce na własną rękę zaznaczając parę razy obecność.
02.05.2015r. to nie tylko nasz kolejny wyjazd, ale również data, która zapisała się w historii polskiej sceny kibicowskiej.
Do Knurowa na mecz z Concordią wybrało się 114 kibiców Ruchu Radzionków i był to nie tylko wyjazd rundy, ale po zakończeniu spotkania dla wszystkich raczej wyjazd życia.
Nasz zespół strzela pierwszą bramkę, za chwilę drugą i sędzia przerywa pierwszy raz spotkanie.
Z wypełnionego młyna Concordii leciały jakieś przedmioty w naszych piłkarzy, którzy siedzieli na ławce rezerwowych.
Zresztą komuś również zabrakło wyobraźni, aby nasza ławka rezerwowych była pod młynem Concordii Knurów.
Sędzia wznowił grę, znowu strzelamy trzecią oraz czwartą bramkę i sytuacja się powtarza – sędzia w 33 minucie przerywa i kończy spotkanie z tego samego powodu co wcześniej.
W naszym sektorze super atmosfera i doping, który stał na wysokim poziomie.
Rzadko się zdarza, by prowadzić 4:1 do 33 minuty w tak ważnym meczu jak ten w Knurowie.
Po tym krótkim spotkaniu ściągamy flagi, a piłkarze zebrani już w komplecie podchodzą pod nasz sektor, ale tylko na chwilę, bo niespodziewanie Concordia Knurów wysypuje się na boisku i biegnie w naszą stronę.
Z naszej strony akcja z góry była skazana na niepowodzenia przez psiarnię, która od początku spotkania stała przy naszym sektorze, a gdy podczas akcji udało się obalić kawałek płotu to od razu kaski wpadły od góry do naszego sektora.
Część kibiców Concordii podbiegła już bliżej naszego sektora, jednak widząc naszą sytuację doszli do wniosku, że nic z tego nie będzie.
Jedni stanęli czekając na rozwój sytuacji, drudzy już wracali, aż nagle padają strzały z broni policyjnej.
Niestety jedna z kul trafia 27 letniego kibica Concordii w szyję.
Był to ewidentny błąd policji, która bez strzałów ostrzegawczych zaczęła strzelać do kibiców.
Chłopak po paru sekundach padł na murawę i wtedy zaczęła się walka o jego życie w której trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie, że nie pomagali policjanci.
Całą akcję ratunkową przejęli miejscowi kibice czekając na pogotowie, które dopiero było w drodze.
Gdy zraniony kibic odjechał już w pogotowiu to wtedy zaczęła się dalsza akcja z policją, która została obrzucona czym się dało przez kibiców z Knurowa. Oczywiście kolejny raz użyli broni, strzelając na ślepo w trybunę.
My w tym czasie byliśmy otoczeni przez kordon z każdej strony i dobre półtorej godziny po przerwanym meczu byliśmy jeszcze trzymani na sektorze.
Większość spodziewała się zatrzymań, ponieważ policja dokładnie sprawdzała nagrania na kamerze, ale na szczęście dotarliśmy do Radzionkowa w komplecie.
Na miejscu czekała na nas kolejna „niespodzianka” w postaci trzeciego spisywania każdego kibica przez okoliczną policje i przeciągało się to do kolejnej godziny, aż wszyscy opuszczą autokar z dowodem przy twarzy.
Mecz z Concordią Knurów zmienił całkowicie nasze plany na dalszą część sezonu, ponieważ Związek Piłki Nożnej nałożył na nas rekordową karę w postaci półrocznego zakazu wyjazdowego.
Karę tłumaczyli tym, że byliśmy brani pod uwagę jako „recydywa” za wcześniejsze zachowanie na wyjazdach, bo tak naprawdę nic wielkiego z naszej strony nie wydarzyło się w Knurowie oprócz próby wybiegnięcia na murawę.



W dalszej części rundy wiosennej udało się dojechać na zakazie na mecz z Zielonymi Żarki w 20 osób, młodego składu oraz symbolicznie dwie osoby były obecne w Gliwicach na meczu z Fortuną.
Dwa pozostałe wyjazdy, czyli Raków II Częstochowa i Woźniki to zera wyjazdowe przez nałożony zakaz.
W tym czasie na naszym stadionie podejmowaliśmy też Gwarek Tarnowskie Góry.
Wszyscy w pamięci mają jeszcze wydarzenia z meczu wyjazdowego w Tarnowskich Górach, szczególnie osoby, które przez zachowanie zarządu Gwarka zostały zatrzymane za awanturę podczas meczu.
Najlepsze jest to, że rozmowy z zarządem trwały aż do … meczu domowego na naszym stadionie, ale niestety nie dali się przekonać do pewnych rzeczy i skończyło się to nie ciekawie dla naszych kibiców.
Wracając do samego meczu i kibiców Gwarka to kolejny raz pokazali, że są „mocni” tylko u siebie i w dodatku za plecami swoich kolegów z Górnika Zabrze, bo u nas na meczu sektor gości świecił już pustkami.
My natomiast wystawiamy 100 osobowy młyn z dobrze oflagowanym płotem.
Nasi piłkarze wygrali 2:0 i zrewanżowali się w pełni za porażkę w Tarnowskich Górach oraz tą wygraną zapewnili sobie udział w barażach!



Niestety w naszej polskiej piłce na ogół wszystko jest odwrotnie niż być powinno i mimo, że drużyna cały sezon grała dobrze i zajęła pierwsze miejsce to i tak musi zagrać baraż o wejście do wyższej ligi.
Ten, kto to wymyślił powinien dostać nagrodę na idiotę roku.
A z drugiej strony każdy ma te same szanse i niestety Cidry jej nie wykorzystały,  bo przegraliśmy oba mecze z LKS Bełk i powtórzyła się sytuacja z przed paru lat, gdzie wielkie nadzieję na awans zakończyły się rozczarowaniem i porażką z Koszarawą Żywiec.
Ale jak później życie pokazało, co się odwlecze to nie uciecze i miejmy nadzieję, że w przyszłym sezonie to powiedzenie się sprawdzi.
Wracając do samych baraży od strony kibicowskiej to pierwszy mecz rozgrywaliśmy w Bełku i niestety nałożony na nas zakaz wyjazdowy za mecz w Knurowie również obejmował baraże i za pewne ominął nas najazd na tą miejscowość.
Mimo wszystko takiego wyjazdu nie mogliśmy odpuścić, bo chętnych było wielu i postanowiliśmy pojechać na zakazie, a cel był jeden – dotrzeć pod stadion.
Do Bełku każda dzielnica jechała osobno tak, aby na trasie nie rzucać się w oczy smutnym panom i wszyscy wyjechali mniej więcej o tej samej porze.
Na szczęście większych problemów nie było i w 55 osób docieramy na umówione miejsce niedaleko stadionu.
Z początku było spokojnie, nawet można powiedzieć, że aż za spokojnie i każdy myślał, że nawet wejdziemy na stadion, aż tu nagle zjechały się radiowozy otaczając nas z każdej możliwej strony.
Niby miało to być zwykłe spisanie, lecz z minuty na minutę zauważyliśmy, że policja celowo przeciąga swoje działanie i skończyło się to na tym, że każdy był kamerowany, sprawdzany, auta trzepane itp. A pod stadion dotarliśmy w trakcie meczu.
To i tak był cud, że mogliśmy stanąć za płotem w polu kukurydzy, bo wstępny plan policji był taki, że nigdzie nas nie puszczą aż do końca meczu, jednak zrozumieli, że lepiej jak będziemy stać w polu, niż na jakimś parkingu przy kościele.
Prowadziliśmy regularnie doping przez całe spotkanie, choć widoczność na boisko była praktycznie zerowa, ale na pewno nas wszyscy słyszeli i trochę namieszaliśmy w tej małej miejscowości.
Po meczu podziękowaliśmy piłkarzom, którzy podeszli do nas pod płot i bez większych problemów, poza paroma mandatami, wróciliśmy do Radzionkowa z wyjazdu, który mimo zakazu był jednym z ciekawszych w ostatnim czasie.



Pozostał jeszcze rewanż z Bełkiem i wielkie święto w Radzionkowie, jak już wcześniej wspomnieliśmy, zakończone kolejnym rozczarowaniem na boisku.
Na trybunach nadkomplet widzów, bo nieoficjalnie pojawiło się 1200-1300 kibiców, których przyciągnął tylko i wyłącznie mecz barażowy, bo przez cały sezon średnia liczba na trybunach to 400-700. Widać, że nadal mamy potencjał mimo tak niskiej ligi i na pewno potrzebne są dobre wyniki, aby poprawić frekwencję na trybunach.
W młynie tego dnia również pojawiło się więcej fanatyków niż dotychczas.
Około 150-170 osób wspierało Cidry z nadzieją, że jednak mecz ułoży się po naszej myśli.
Ciekawą oprawę zaprezentowała nasza grupa ultras South Inferno.
Na płocie pojawił się transparent z tekstem „Znienawidzeni i Dumni”, a nad młynem rozciągnięta została sektorówka z namalowanym kibicem, który dusi drugą osobę.
Wszystko było namalowane w stylu „oi”, bo pojawiły się dodatki kojarzone z tą subkulturą (kaszkiet na głowie, tatuaże, piwo, karty, czyli też taki barowy styl).
Hasło z transparentu zostało pożyczone od zespołu muzycznego The Junkers, który nagrał utwór właśnie o nazwie „Znienawidzeni i Dumni”.
Uzupełnieniem tej oprawy były żółto-czarne świece dymne, która dały bardzo fajny efekt i konkretnie zadymiły nasz sektor. Był moment, gdy widoczność była zerowa.
W drugiej połowie odpalono jeszcze ognie wrocławskie i chyba każdy z nas chciał, aby jak najszybciej sędzia zakończył mecz, bo tylko oglądaliśmy jak Bełk dobija „leżącego”
Mimo wszystko piłkarzom dziękujemy po meczu za cały sezon, bo należały im się brawa za walkę!



I tak minęła nam runda wiosenna sezonu 2014/2015.
Była to runda dosyć zwariowana, głównie za sprawą wyjazdu do Knurowa, który „ustawił” nam dalszą część rundy.
Pozytywna strona tej rundy to na pewno liczny wyjazd do Knurowa w 114 osób.
Na plus również pokazaliśmy się w na obydwóch meczach barażowych, bo mimo zakazu dotarliśmy do Bełka w 55 osób, a na meczu rewanżowym została zaprezentowana oprawa w naszym dobrym stylu.
Na minus frekwencja w tej rundzie jak i całym sezonie.
Liczba widzów podczas meczów dawała wiele do życzenia i jedynie podczas baraży „pękł” tysiak, a na pozostałych spotkania wiele osób chodziło w kratkę, dlatego frekwencja nie była za duża, jednak trzeba też pamiętać, że nadal jesteśmy w IV lidze - pozostali NAJWIERNIEJSI!
W przyszłym sezonie ponownie czeka nas walka w IV lidze, jednak będzie teraz o wiele ciekawiej jeśli leśne dziady nie wymyślą jakiś zakazów, ponieważ dołączyły do nas zespoły z kibicami.
W tym roku nie udało się awansować, ale podobny rozdział już przeżyliśmy w naszej karierze kibicowskiej.
Oczywiście chodzi tutaj o mecz barażowy z Koszarawą Żywiec w 2006r. który też przegraliśmy, a po roku już świętowaliśmy awans do ligi wyżej, który rozpoczął nasz marsz na zaplecze ekstraklasy. Życzmy sobie powtórki !

Dodane: 2015-08-09
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04