Podsumowanie wiosny'12

Pod znakiem zakazów, ograniczeń i nieustannych problemów wynikających
z kontrowersyjnych decyzji i bezradności służb porządkowych minęła w
Radzionkowie kibicowska wiosna. W związku z tym kibice Cidrów
najlepiej bawili się na wyjazdach, których uwieńczeniem było zdobycie
"Areny Orłów" w Gliwicach. Kibice Ruchu dość wyraźnie eksponowali
również swoją niechęć w stosunku do osoby burmistrza miasta - Gabriela
Tobora, który najpierw nie spełnił obietnic składanych po awansie
klubu na zaplecze Ekstraklasy, a później zaczął ograniczać pomoc miasta dla klubu ...

Piłkarską wiosnę rozpoczęły derby z GKS-em w Katowicach.
Stadion przy
Bukowej nie posiada jednak czynnego sektora gości, dlatego kibice
Ruchu, którzy zdecydowali się inaugurację wiosny obejrzeć z wysokości
trybun musieli zajmować miejsca wśród gospodarzy tego spotkania.
Zwycięstwo z faworyzowaną GieKSą było dobrym prognostykiem i zachętą
do odwiedzenia Narutowicza przy okazji zbliżającego się spotkania z
bydgoskim Zawiszą.

Od samego początku w Radzionkowie było jednak nie wesoło.
Kiepska sytuacja organizacyjna klubu mogła spowodować nawet odwołaniem tego spotkania.
Ostatecznie mecz się odbył, ale przy częściowo zamkniętym stadionie.
Zamysłem służb porządkowych nie wpuszczenie mieli zostać
kibice gości, ale jak wiadomo piłkarskich fanów jednoczy wspólne
hasło: "PIŁKA NOŻNA DLA KIBICÓW" i w myśl tego zawołania, na sektorach
gospodarzy pojawiła się zorganizowana grupa kibiców gości.
Jako gospodarze wywiesiliśmy trzy flagi, gdyż zamknięto nam miejsce w
którym normalnie wystawiamy młyn.
W nim tego dnia naliczyć można było ok. 150 głów dopingujących zespół przez całe, jak najbardziej udane spotkanie zakończone zwycięstwem 4:1.
Na trybunach przez krótki czas widoczny był transparent wyrażający naszą opinie co do Tobora, oczywiście ten nie przypadł do gustu służbom porządkowym.



Na następne spotkanie udaliśmy się do Płocka, gdzie 30 osób
podróżowało do samego miasta, by później w wyniku zbyt szybkiej
podróży pokręcić się po Płocku, by nie daj Boże nie dotrzeć na
miejsce zbyt wcześnie. Przy wejściu na stadion wynikły kolejne
kontrowersje w związku z podejrzanym zachowaniem alkomatu, który
wyniki zawyżał jak PZPN premie dla swoich pracowników :)
Pomocna była jednak interwencja jednego z miejscowych, który przyczynił się do tego,
że w komplecie, w deszczu i śniegu obejrzeliśmy to spotkanie.



Kolejne spotkanie domowe i kolejne problemy. Nie wpuszczeni na stadion
kibice gości, ograniczona pojemność stadionu i kolejne szare
kibicowsko widowisko na Narutowicza.

W końcu nadeszły oczekiwane przez nas od długich miesięcy derby z
sąsiadem zza miedzy. Długo przygotowywana oprawa, wyczekiwanie dnia
meczu i wszystko szlag trafił... Piłkarze grali przy pustych
trybunach, kibice Polonii zgromadzili się za stadionem od strony
osiedla Stroszek, a nam nie umożliwiono nawet obejrzenia spotkania z
wzniesienia przy stacji BP ... Były próby ataku, jednak bez większych
powodzeń i musieliśmy uznać wyższość bytomian i przyjąć naszą porażkę
- niektórych rzeczy nie da się przeskoczyć. Mimo tego zamieszania i
ciągłych problemów z policją udało nam się zebrać w innym miejscu w 90
osób. Wyruszyliśmy naszą grupą w stronę stadionu tak naprawdę nie
wiedząc, czy dojdziemy. Już po drodze policja próbowała nas dwa razy
zatrzymać, jednak mimo tego szliśmy dalej, lecz im bliżej stadionu tym
było czuć większe napięcie. Na bytomskim osiedlu Sójcze zauważamy obok
boiska szkolnego większą grupę Polonii Bytom, która bez powodów raczej
tam nie przechodziła. Decydujemy się na atak podobnie jak rywale,
którzy przeskakują ogrodzenie boiska szkolnego. Ostatecznie do niczego
nie doszło, ponieważ byliśmy w gorszej sytuacji niż oni i tylko kilka
osób zdarzyło przeskoczyć płot zanim wmieszała się w wszystko policja,
która nas eskortowała. Po tej sytuacji postanowiliśmy iść dalej i już
każdy z nas naprawdę myślał, że odniesiemy sukces i dojdziemy pod
stadion, jednak w pewnym momencie z każdych stron na tym samym osiedlu
otoczyła nas policja i zakończyła się nasza wycieczka (I nie tak jak
to piszą kibice Polonii, że to oni nas zatrzymali co to jest totalną
bzdurą!). Jak wiadomo Polonia spadła do drugiej ligi, a na następne
derby przyjść nam może czekać kolejne lata. Pozostaje nam żyć
wspomnieniami z jesiennego wyjazdu do Bytomia.



Do Poznania na mecz z Wartą wyruszyło 10 osób, sam wyjazd jak i mecz bez historii.

Przyszło nam więc oczekiwać na kolejne derby, na które wyruszyliśmy do
Gliwic, na nowy stadion liderującego i niepokonanego Piasta. Dzień po
kolejnej rocznicy śmierci Starszego spowodował to, że wszyscy
ubraliśmy się na czarno i w niezłej jak na nasze możliwości liczbie
wyruszyliśmy na mecz. W liczbie 183 stawiamy się na sektorze gości.
Atmosfera na naszym sektorze naprawdę niezła, a spory wpływ na to
miała gra naszych piłkarzy, którzy po raz kolejny ograli lidera
rozgrywek, to właśnie Ruch Radzionków zapisze się w kartach historii
jako pierwsza drużyna, która wygrała na tym obiekcie ! Goście pod
koniec spotkania wyrazili swoje niezadowolenie z współpracy z zarządem, ponieważ wcześniej z gniazda został zdjęty ich młynowy, dlatego w ramach solidarności opuścili wszyscy młyn.



Kolejny wyjazd już bez takiego ciśnienia. 36 głów zjawiło się w Nowym
Sączu, gdzie byliśmy świadkami kolejnej wygranej naszego zespołu.
Gospodarze nie oflagowali swojego sektora, doping prowadzony był
sporadycznie na sektorze pikników, również my nie forsowaliśmy się
zbytnio. Zwycięska bramka w ostatnich sekundach spotkania dała nam
jednak sporo radości i pozwoliła cieszyć się z piłkarzami z zwycięstwa
na trudnym terenie.

Przyszedł w końcu dzień, w którym wróciliśmy na nasz stadion. Mecz z
Górnikiem Polkowice uznaliśmy za okazję do podziękowania piłkarzom za
godne reprezentowanie klubowych barw. I faktycznie poprawiła się
frekwencja, prowadziliśmy regularny doping i mogliśmy zaprezentować
oprawę, która szykowana była pod derby z Polonią. Oprawa składała się
z transparentów: "Jeśli wytrwam w obranej drodze, postąpię mądrze.
Biała chorągiew to nie w moim stylu i wiecie o tym dobrze", a na
sektorówce pojawił się duży napis "WieRRność".
Do tego odpalono kilka achtungów pod sektorówką.
Oprócz tego utworzono skromny chaos z żółto-czarnych Machejek i
balonów oraz drugi raz sektorówka została rozciągnięta nad młynem, jednak już w innym celu :)



Na ostatni wyjazd do Świnoujście nie dane nam było pojechać, gdyż sektor jest zamknięty (Ponoć remont), jednak mimo tego jeden z kibiców postanowił jechać sam na drugi koniec Polski i zasiadł na sektorach gospodarzy. Był to ostatni mecz i sezon można było uznać za zakończony.
Czy udany? Średnio. Problemy organizacyjne, ale również
nastawienie kibiców, którym chyba znudziła się już pierwsza liga sprawiły,
że często na własnym stadionie doping prowadzony był symbolicznie.
Całkowita porażka to derby na naszym obiekcie, na który nie mogliśmy
wejść ... Na plus z pewnością spotkanie z Zawiszą, czy wyjazd do
Gliwic, gdzie atmosfera była bliska ideału.

Po zakończeniu sezonu kolejna odsłona serialu p.t. niekończące się
problemy organizacyjne klubu zakończona jednak przyznaniem nam
licencji i pozwoleniem na grę przy Narutowicza. Odszedł trener,
odeszli zawodnicy, budować trzeba wszystko od nowa. Co z tego będzie
nie wiadomo, pewne jest jedno - my pozostaniemy z naszym ukochanym
Ruchem !!!
Dodane: 2012-07-11
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04