"Z Tą modą za wiele wspólnego nie mamy" - relacja z Bukaresztu

Poprzedni weekend był bardzo "pracowity" dla naszych kibiców. Byliśmy obecni na Marszu Niepodległości w Warszawie, inni zaliczyli wyjazd do Bukaresztu na kadrę, a Ci co pozostali na "miejscu" wspierali Ruch Radzionków na meczu w Grodźcu.
Oto relacja naszego kibica, który był obecny na meczu Rumunia - Polska.
"Moda na reprezentację trwa już od jakiegoś czasu, a to głównie za sprawą świetnych wyników sportowych.
Jednak My z tą modą za wiele wspólnego nie mamy, gdyż na kadrę jeździmy od wielu lat.
Mecz w Rumunii zapowiadał się jako jeden z najciekawszych wyjazdów tej grupy, zatem już na kilka miesięcy przed nasza podróż była dokładnie zaplanowana.


Wyjazd rozpoczynamy 10 listopada w godzinach wieczornych. Tego dnia w kierunku Bukaresztu wyruszyliśmy 9-osobowym wypożyczonym busem + kolejna delegacja skorzystała z własnego środka transportu.
Blisko 20-to godzinna podróż przebiega w rewelacyjnej atmosferze, głównie za sprawą wysokoprocentowych trunków i kibicowskich opowieści z lat poprzednich.
Jeden wariat od nas leci przez wszystkie granice bez jakiegokolwiek dokumentu tożsamości, co tym samym przy udanych próbach ukrycia go na granicy jeszcze bardziej poprawia nasze humory.
Na rogatki miasta docieramy w okolicach godziny 13, gdzie wita nas zacny komitet powitalny w postaci lokalnej żandarmerii. Każda fura z polskimi rejestracjami automatycznie była zatrzymywana i kierowana na pobocze. To samo spotkało nas. Ku naszemu zdziwieniu nikt nas nie legitymował, a skończyło się na dokładnym przeszukaniu bagażów i busa.
Niestety po przeszukaniu tracimy nasz zestaw pirotechniki wraz paroma kominiarkami. Na koniec słyszymy hasło „No pyro – no party” od mundurowych i bez zbędnego przetrzymywania nas lecimy w kierunku naszego hotelu.
Po przybyciu na miejsce okazuje się, że hotel z nami dzieli kilku Januszów z Wąsem w biało-czerwonych barwach, którzy nie wątpliwie szukali wśród nas kompanów do integracji.
Nasze plany były jednak nieco inne i zaraz po odświeżeniu się wyruszamy na uprzednio wyznaczone miejsce zbiórki polskich ekip.
Mniej więcej w połowie trasy naprzeciw nam wychodzi okazała ekipa ŁKSu, Lecha, Cracovii i Arki do której dołączamy i razem dochodzimy pod stadion narodowy.
Z miejsca zbiórki na której już widoczne są również inne ekipy w kilkaset osób ruszamy w kierunku stadionu.
Wejście na obiekt to totalna katastrofa. Zasoby policji i ochrony zostały ściągnięte chyba z całego kraju ;-).
Zanim dotarliśmy na trybuny po drodze czekało nas sześć (6!) kontroli. Część osób musiała się pozbyć nawet długopisów, zapalniczek czy uwaga… monet.
Monety w większości były wyrzucane na ziemie co rzeczywiście było dziwną sytuacją.
Nasza 9-o osobowa załoga melduje się na górnym sektorze, natomiast pozostała część zajmuje miejsca na dolnej trybunie i jest nas razem 15.
Wywieszamy naszą flagę narodową i z niecierpliwością oczekujemy pierwszego gwizdka.
Tego dnia rzeczywiście sporo ekip wybrało się do Rumunii. Oprócz wyżej wymienionych z naszej perspektywy widoczna m.in. Odra Wodzisław, GKS Jastrzębie, Raków Częstochowa, Chełmianka, Radomiak, Stomil Olsztyn, Motor Lublin czy Korona Kielce.
Mimo, że na sektorze pojawiło się sporo pikników doping tego dnia stał na naprawdę wysokim poziomie.
Dawno niesłyszane na reprezentacji „Jazda z kur.. !” czy „Gola, gola, gola, strzelcie…” 11 listopada głośno niosło się po obiekcie.
Przed hymnem Rumuni prezentują okazałą kartoniadę, a w trakcie meczu wystawiają cztery młyny (Rapid, Steua, Dinamo i wspólny młyn fanów repry).
Podczas meczu trwała stała wymiana uprzejmości zarówno z miejscowymi jak i z ochroną. Rumunów do szału doprowadzał okrzyk „Ria Ria Ria Hungaria !” co często było przez nas wykorzystywane, żeby jeszcze bardziej podgrzać atmosferę.
Piłkarze tego dnia prezentują kawał dobrego futbolu i ostatecznie wygrywamy 3:0.
Po meczu udajemy się w blisko 5-o kilometrowy marsz do hotelu. Po drodze cisza i spokój, nie spotykamy żadnych miejscowych. Następnego dnia wyspani rozpoczynamy naszą drogę powrotną, która za sprawą doborowego towarzystwa mija nam w równie dobrych humorach co w pierwszą stronę. Na trasie zostawiamy kilka naszych wrzutów na murach, aby nasza podróż została zapamiętana na dłużej.
Słowem podsumowania: Do zobaczenia na następnym wyjeździe !
DUMNA POLSKA NARODOWA ! RUCH RADZIONKÓW !"







Na zdjęciu część naszej ekipy z górnego sektora.


Dodane: 2016-11-16
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04