Piłkarski dramat

Mini derby lub prawdziwe Górnicze derby – tak nazwano sobotni mecz z Szombierkami Bytom i nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ oba kluby w regionie odgrywają rolę tych „mniejszych”, a zarówno Szombierki jak i My to kluby, które w herbach mają akcent górniczy.  
Zamówienie na bilety złożyliśmy odpowiednio wcześniej, ponieważ dowiedzieliśmy się, że zarząd Szombierek od pewnego czasu robi problemy kibicom, którzy chcą się pojawić w sektorze gości i nas też to nie ominęło. Niby to tylko piąta klasa rozgrywkowa, a za wszystkie bilety musieliśmy zapłacić dwa dni wcześniej. Lista kibiców również musiała być dostarczona wcześniej.


Zależało nam na tym wyjeździe dlatego musieliśmy się do tego dostosować, jednak zapisy prowadzone były dosyć sprawnie i większych problemów na szczęście nie było, nawet z osobami, które dopisały się po czasie.
Droga na stadion przebiegła bez większych problemów, jednak zaskoczyła nas spora ilość policji.
Po wyjściu z autokaru na drodze pod sektor gości policja ustawiła się po dwóch stronach i każdy był dokładnie przeszukiwany i nagrywany.
Ta sama czynność czekała na nas parę metrów dalej, bo na bramie ochrona również nas sprawdzała i nie pozwoliła wnieść flagi z przekreślonym sierpem i młotem (o tej fladze napiszemy jeszcze w dalszej części tekstu).
Ostatecznie na sektorze gości pojawiło się 90 kibiców Ruchu.
Płot był dobrze oflagowany, bo pojawiły się takie flagi jak śp.Starszy, Cidry, RR z herbem, wizytkówka South Inferno oraz falanga.
Nie mogliśmy uwierzyć w to co wydarzyło się na boisku i mimo tego, że mecz odbywał się w Prima a Prilis to niestety nie był to żart.
Nasza drużyna w pierwszej połowie nie oddała ani jednego strzału i do przerwy Szombierki prowadziły aż 3:0 dlatego w przerwie jeden z kibiców poprosił piłkarza rezerwowego pod nasz sektor i przekazał mu … papier toaletowy, bo drużyna lekko mówiąc – zesrała się przed Szombierkami.
W drugiej odsłonie meczu sytuacja na boisku również nie ulegała zmianie, piłkarze nawet nie walczyli dlatego nasz doping ograniczył się tylko do paru okrzyków.
Jeszcze parę słów o Szombierkach, które o dziwo zebrały się na mecz z nami w około 30 osób.
Po dłuższej przerwie w kibicowaniu kolejny raz „Zieloni” zrobili reaktywację i przygotowali estetyczną oprawę z sektorówką i świecami dymnymi. Dobrze też oflagowali swój sektor wraz z płótnem zgodowiczów z Niemiec.
Zaskoczyły nas tylko bluzgi ze strony Szombierek i nie dlatego, że to nasza była zgoda, bo już trzy lata temu na naszym meczu było sporo wzajemnych wyzwisk, ale dlatego, że ekipa Zielonych zawiesza swoją działalność i kolejny raz ją wznawia i nam na ich miejscu było by wstyd śpiewać cokolwiek w stronę ekipy, która nigdy nie opuściła swojego klubu.
Przypomnieliśmy im tylko ilu ich było na meczu w Radzionkowie (0!) oraz przerobiliśmy ich śpiewkę „Był, będzie, Jest, Szombierski GKS” na „Był, czasami, jest, Szombierski GKS”.
Zaskoczeniem dla nas były też pozdrowienia dla Szczakowianki Jaworzno, z którą Szombry zerwały kontakty po tym jak wjechaliśmy ich ówczesnym układowiczom na zbiórkę.
Każdy wie jak po tej akcji zachowała się Szczakowianka, lecz widocznie dla Szombierek po trzech latach ta sytuacja idzie w zapomnienie i ponownie mogą pozdrawiać Szczakowiankę.
Równo z gwizdkiem sędziego opuszczamy sektor gości nie czekając nawet na piłkarzy i tu zaczynają się pierwsze problemy.
Ochrona zatrzymuje nas na koronie stadionu i stwierdza, że dopiero wyjdziemy jak stadion opuszczą kibice Szombierek, którzy swoje wejście na sektor mają po drugiej stronie stadionu.
Atmosfera po chwili zrobiła się nerwowa i zakończyło się to tym, że ochrona musiała ratować się gazem, a że byli tak bardzo zaangażowani w swoją pracę to był moment w którym sami siebie zagazowali.
Po paru minutach na trybunę wjechała policja i w tym momencie ochrona dostała „skrzydeł”.
Zaczęły się prowokacje, kolejne gazowania i machanie pałkami – szkoda, że wcześniej nie byli tacy mądrzy.
Kolejny problem to nasza flaga zabrana na wejściu i przekazana do depozytu.
Szef ochrony stwierdził, że jej nam nie zwrócą za to co wydarzyło się po meczu, więc postanawiamy, że nie opuścimy stadionu dopóki jej nie oddadzą, a że chcieli nas już jak najszybciej zapakować do autokaru po wcześniejszej akcji to flaga szybko wraca w nasze ręce i wracamy do Radzionkowa.





Dodane: 2017-04-05
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04