Czas letnich rozliczeń. Podsumowanie wiosny 2016/2017

Wraz z końcem czerwca, gdy promienie słońca ogrzewają powietrze na potęgę i rozpoczął się oficjalnie sezon wakacyjny, przyszedł czas podsumowań kończącej się rundy wiosennej. Rundy "dziwnej", ze względu na przeboje z wyjazdami, zakończonej drugim miejscem w lidze i pechową porażką w finale wojewódzkiego Pucharu Polski.
Sportowo tym samym zostajemy w tym samym od lat miejscu.
Dziś jednak nie o aspektach futbolowych, a związanych z tym co "tygrysy lubią najbardziej"...

   

Po zakończeniu przerwy zimowej przychodzi nam po raz kolejny spotkać się z Myszkowskim KS-em na Narutowicza.
Jeśli chodzi o młyn jest to najlepsza frekwencja u siebie w tym półroczu. Mecz urozmaica oprawa przygotowana przez Ultrasów w postaci malowanej sektorówki na której był nasz kibic ze swoim dzieckiem, a na płocie zawisł transparent "Sztafeta Pokoleń".
Pojawiły się również świece dymne oraz nieoczekiwana wymiana uprzejmości z przyjezdnymi, z którymi mimo wszystko wcześniej mieliśmy neutralne relacje.
Kilka kolejnych spotkań domowych to z kolei 4 ligowa nędza i rutyna - bez konieczności rozpisywania się na ich temat, nawet z kronikarskiego obowiązku. Wyjazdowy szlak również nie okazał się dla nas łaskawy.
Piast Gliwice zorganizował spotkanie rezerw na klepisku, gdzie nie zostajemy wpuszczeni. Następnie przychodzi nam odwiedzić bytomskie Szombierki w 90 osób. Wymiana pokoleń i poczynania gospodarzy stanowczo zmieniają jednak
stosunek do zgodowicza z przed lat. Szombierki na codzień traktowane są jako ekipa wymarła, a zebrać potrafią się tylko
na spotkania z nami. Śmieszne tym samym staje się wytykanie nam błędów podczas, gdy samemu odpuściło się zabawę, i gdy
jawnie eksponowana jest na trybunach Zielonych przyjaźń z dogorywającą bandą konfioli z Jaworznickiej Szczakowianki,
którym przed kilkoma laty zamknęliśmy poważny ruch kibicowski.
Bluzgi w naszą stronę podsumowujemy gromkim " Jak się masz, frajerze jak się masz? Powiedz mi, kiedy znowu Cię zobaczę ?"
w rytm popularnej melodii. Gospodarze tracą po tym krzykliwy animusz i zapał. Po zakończeniu spotkania próbujemy jeszcze
wykręcić coś ciekawszego na koronie stadionu, jednak ochrona wraz z psami uspokaja rozgrzane głowy gazem i pałami.
W kolejnych spotkaniach warto odnotować solidny młyn na meczu z rezerwami Ruchu Chorzów, miesiąc maj natomiast
rozpoczyna cykl spotkań sobota-środa-sobota. Meldujemy się tym samym w 70 osób na pijackim i rozrywkowym
wyjeździe w Tarnowskich Górach. Zorganizowanego młynu kibiców Gwarka nie stwierdzono, więc na tym meczu byliśmy sami.
Warto zaznaczyć, że wygrywamy na tym trudnym terenie, a bramkę zdobył w 93 minucie nasz wychowanek Marcin Trzcionka.
Ogromna radość z sektora przeniosła się po meczu do jednych z lokali.
W kolejną środę w 45 głów meldujemy się na stadionie katowickiej Podlesianki - tam z kolei podejmujemy rezerwy Gieksy.
Kontynuując opisy wyjazdów przejdę do nieoficjalnej wyprawy na KS Panki - tutaj na własną rękę pojawia się
10 Cidroków.
Ostatnia w kolejce jest Polonia Poraj gdzie meldujemy się w 15 osób na trybunie gospodarzy z własnym grillem i prowiantem piknikowym.
Górnik Piaski karze nam z kolei obejść się smakiem ze względu na rzekomy remont sektora gości, GKS II Tychy natomiast
organizuje spotkanie na boisku bez trybun.
Pozostałe spotkania domowe godne odnotowania to Warta Zawiercie - dopingujemy z flagami w kilkadziesiąt osób,
oraz RKS Grodziec, gdzie również sensownie się zbieramy i odpalamy pirotechnikę. Po meczu wspólnie z piłkarzami
śpiewamy głośne "CIDERLAND" na murawie, w podziękowaniu za mijający sezon ligowy.
Na zakończenie dość niespodziewanie pozostaje nam jeszcze finał wojewódzkiego Pucharu Polski, który niestety pechowo przegrywamy z Rekordem Bielsko Biała i w tej formule rozgrywek również tracimy szansę na spotkanie ciekawszych kibicowsko rywali.

    Podsumowując, sportowo utrzymujemy poziom 4 ligowego marazmu ostatnich lat. Ma to niewątpliwie duży wpływ na naszą
formę na trybunach, gdyż rzygać się nie raz chce człowiekowi, gdy kolejny raz ogląda spotkanie z RKS-em Grodziec czy
podobnymi tworami bez kibiców. Pozostaje nam mieć nadzieję na lepszą przyszłość, i swojej okazji szukać w kolejnym sezonie,
który będzie pożegnalnym rokiem stadionu przy Narutowicza 11. Bolesna prawda jest taka, że nadal nie wiadomo co później
stanie się z kontynuowaną od 1919 roku historią Ruchu Radzionków, zatem mimo 4 ligowej rutyny - cieszcie się każdą chwilą,
spędzoną z tymi ludźmi i z tym klubem ... Do zobaczenia na jesień !
P.





Dodane: 2017-07-01
ultrasruch.com - Serwis kibiców Ruchu Radzionków | South Inferno ' 04